Wspomnianie dnia wczorajszego czyli trochę grillowo i makaronowo

Weekend miał być bezmałżonowy tymczasem w piątek okazało się, że plany wzięły w łeb i nici z jego wyjazdu. Wkurzyliśmy się oboje gdyż innego terminu na prace domowe w miejscu wakacyjnym zbytnio nie ma a trzeba porąbać urwaną gałąź, naprawić kible, zabezpieczyć barierki od tarasów itp. Niestety wyjdzie pewnie na to, że Małżon pojedzie któegoś dnia rano i wieczorem wróci. Bezsens totalny!!! a wszystko za sprawą ciotki Szmaty, która kazała w te dni nie być w domu wakacyjnym. Nie rozumiem tylko czemu to ona ma tu najwięcej do powiedzenia...
Nic to. Najważniejszym tematem weekendowym dzięki temu stał się czterokółkowiec Blondyneczki. Dostała go w sobotę od nas i dziadków. Jest zachwycona. I to do tego stopnia, że od rana na nim jeździ. Jeszcze muszę jej trochę pomagać bo to normalny rowerek tylko z bocznymi kółkami ale i tak świetnie sobie radzi i już umie kawałek nawet z zakrętami przejechać.
Poza tym korzystając z ładnej pogody zrobiliśmy grilla. Smacznie było i przynajmniej nie z patelni  hehe  pożarłam mięso ze świeżymi warzywami, bez pieczywa, za to dopełniłam drożdżówką Teściowej z rabarbarem.
Wracaliśmy wieczorkiem, Blondyneczka zasnęła a my zakupiliśmy łubiankę truskawek... już w samochodzie pochłonęłam kilka niemytych. Obłędne!!!!!!!! w domu dopełniliśmy brzuchy już mytymi. Ależ błogo mi było...
Na wczoraj wedle życzenia mężowego zaplanowałam szaleństwo makaronowe.
Chciałam zrobić dwie pasty:
1. Pasta peperonata czyli makaron z papryką
2. Farfalle w sosie carbonara z zielonym groszkiem
Oba przepisy pochodzą z książki "Moje obiady" Jamiego. Ten drugi już robiłam i nawet poszedł w świat do psiapsiuł i koleżanek. Peperonata była przepisem dziewiczym. Okazała się, pyszną, prostą w wykonaniu a przede wszystkim bezmięsną potrawą.
Farfalli nie zrobiłam z przyczyny prostej ale jakże smakowitej. Otóż zajęłam się zawijaniem Wikingów więc na te pastę nie starczyło mi już czasu a także miejsca w brzuchu.

PS> chodzi za mną ostatnio nowa książka Jamiego "Jamie w domu" tylko najpierw muszę znaleźć sponsora hehe. Miłego dnia sobie i wszystkim czytającym  oczko

Komentarze

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji