Chili Con Carne

Ostatnio gotuję tylko sprawdzone potrawy. Tak to jest gdy naprawdę nie wiadomo na co ma się ochotę. W dodatku postanowiłam spróbować bycia cateringiem. Co to dla mnie oznacza? a mianowicie, że zamiast gotować tylko dla Małżona dodaję porcję potrawy jednogarnkowej w sam raz do mikrofalówki również dla jego szefa, który sam kiedyś zaproponował bym odpłatnie prowadziła tego typu działalność.
Wczoraj właśnie w takiej formie pojechały z Małżonem do pracy dwie porcje Chili Con Carne.
Szczerze mówiąc nie mam pojęcia kiedy je po raz pierwszy ugotowałam i skąd pochodził przepis. Wydaje mi się, że jeszcze go w Dziejach nie prezentowałam, i na to wskazują moje poszukiwania, ale mogę się mylić i wtedy będzie to tylko przypomnienie aromatycznej i sycącej rewelacji o lekko piekącym smaku z nutką pomidorów i papryki.


500 g mielonej wołowiny
1 spora czerwona papryka pokrojona w paski
po puszce czerwonej fasoli i kukurydzy
2 ząbki czosnku, drobno pokrojone
1 średnia cebula pokrojona w piórka lub kostkę
pół łyżeczki chili w proszku lub 2 świeże drobno posiekane
2 liście laurowe
2 puszki krojonych pomidorów
1 łyżka koncentratu pomidorowego
2 szklanki bulionu
sól, pieprz do smaku

Mięso podsmażamy na oleju razem z czosnkiem i cebulą, dodajemy chili, paprykę oraz przecier i dusimy 5 minut. Zalewamy bulionem, dodajemy liście i pomidory wraz z zalewą i gotujemy pod przykryciem ok 20 minut. Na koniec dodajemy opłukana fasolę i kukurydzę nie wyłączając płomienia przez kolejne 3 minuty. Doprawiamy solą, pieprzem i ewentualnie chili. Możemy udekorować bazylia. Podajemy z ryżem lub świeżym pieczywem. Najlepsze dnia kolejnego.


Komentarze

  1. Dzięki za przypomnienie o chilli con carne!! Też mam swój przepis na to danie i zupełnie o nim zapomniałam!! Ze 2 lata już nie robiłam... Już wiem, co w przyszłym tygodniu będę gotować ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szef pozazdrościł mężowi domowych obiadów, nie dziwię mu się :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię chili con carne, początkowo robiłam z fixu teraz sama gotuję. Nie ma to jak pyszne domowe jedzenie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Smakowicie wygląda, ja za to nigdy go nie robiłam i chyba się skuszę :) Tego typu potrawy zawsze są najlepsze na drugi dzień...u mnie niestety nigdy nic nie zostaje do następnego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam to danie. dzięki za przypomnienie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam tą potrawę, po cichu sobie też marzyłam o takich moralnych propozycjach, jakie ty dostałaś a propos kucharzenia :) znak, że rzeczywiście pysznie pichcisz! Buziaki ślę! :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Super z tym cateringiem! Oby to się rozwinęło, bo świetnie gotujesz!
    My już w domu z młodszą czarną. Od jutra do niedzieli mam Austriaków na głowie, poza tym szef się z nowym zadaniem objawił, a miało być tak miło...

    OdpowiedzUsuń
  8. jedno z moich ulubionych dań :)

    OdpowiedzUsuń
  9. uwielbiam :) i robię bardzo często, a że nie chce mi się bawić z pomidorami w zastępstwie do nich daję przecier pomidorowy i trochę wody

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji