Mój dom pachnie... czyli wyniki ZABAWY, mleko i bułeczki ;)

Poranek. Słońce zagląda przez kuchenne okno, słyszę świergot ptaków... i czytam Wasze wypowiedzi o zapachach domu. Chociaż w zabawie wzięło udział tylko 10 osób nie mam łatwego zadania. Wasze komentarze były pełne ciepła, miłości, barw, pachniały... 

Najbardziej spodobały mi się trzy opowieści. Nagrody będą dwie.
Nagroda główna powędruje do Bałatki

Mój dom pachnie zapachem palonego drewna z kominka i ulatniającym się zapachem zaczynu chlebowego, bulgoczącego nieopodal.W górnych partiach rozgardiaszu domowego( wstęp tylko dla zaproszonych)pachnie pozostawionymi przez córkę w kubku fusami od herbaty malinowo-jabłkowej, często naturalnym zapachem skarpetek mojego syna (wrzuconych w pospiechu pod łóżko),zapachem perfum mojego męża...po tym poznaje gdzie jest ;-). Jednym słowem zapachowa mieszanka piorunująca z dodatkiem ciągłego pospiechu, gwaru i śmiechu. Mimo smrodliwych elementów tej miesznki nie zamieniłabym jej na inną ;-)

Mimo, iż zabawa nie osiągnęła 20tu uczestników będzie też wyróżnienie! podkładeczka pod kubas pofrunie do Cocoluny

Dziewczyny prześlijcie mi proszę swoje dane bym mogła wysłać upominki :)

A teraz moja opowieść o zapachach. 
Dom, nie zawsze kojarzył mi się z ciepłem. Mój rodzinny bywał szczęśliwy ale zbyt często spowity w aromat kłótni i dymu papierosowego. Kiedy sama założyłam rodzinę postanowiłam zrobić wszystko by dzieciństwo moich dzieci było szczęśliwe i by do końca życia zapamiętały wspólne śniadania pachnące gotowanym mlekiem na kakao i drożdżowymi wypiekami. Tak naprawdę mój dom, mój azyl, kojarzy mi się właśnie z zapachem chleba, bułeczek, ciasta ale też i ogólnie jedzenia. Moim miejscem w domu jest kuchnia. Tam czytam, tam piszę, tam bloguję i gotuję, odpoczywam, tam tworzę. Czasem w biegu, czasem pełna spokoju. 
Właśnie poranki pachną spokojem, ciszą, kawą zbożową, często owsianką a dzisiaj naleśnikami. Popołudnia często ciasteczkami albo ciastem i to nie tylko od święta a wieczory to zapach chleba "na jutro" i przyrządzanego na następny dzień obiadu, często mięsiwa.
Oczywiście w azylu mamy też i inne aromaty. Z łazienki codziennie wydobywa się zapach płynu do prania, świeży, wywiewany podmuchami cudownego powietrza zza okna. Mamy także zapach farb plakatowych, które Córcia wprost uwielbia. W porannej krzątaninie przewija się zapach Old Spice Małżona. Nasz zakątek sypialniany z kolei pachnie po prostu niemowlakiem.
W te wszystkie aromaty wiosenno letnią porą wnika również woń rozgrzanego słońcem powietrza, dachu parzącego aż nie da się go dotknąć. Teraz właśnie nadchodzi taki czas, lato, słońce a w domu zagoszczą dodatkowo pachnące dżemy z sezonowych owoców.


To była moja opowieść. A teraz zapraszam na "pępuszkową" bułeczkę i szklaneczkę owsianego "mleka".
Przepis na napój pochodzi z Trochę Innej Cukierni.

BUŁECZKI PĘPUSZKI

300 g mąki pszennej typ 650
20 g drożdży
100 g cukru pudru
50 g margaryny bez mlecznej
2 jajka przepiórcze
125 g jogurtu koziego
50 g wody

1/2 łyżeczki soli
kilka malin, śliwek lub innych owoców

Drożdże ucieramy z cukrem i masłem. Mąkę przesiewamy do naczynia z drożdżami. Mieszamy z jajkami, jogurtem, wodą i solą. Powstaje dość luźne ciasto. Zostawiamy je do wyrośnięcia.
Wilgotnymi dłońmi formujemy małe bułeczki, układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, smarujemy je rozpuszczonym tłuszczem, posypujemy cukrem trzcinowym i do każdej w środek wkładamy owoc.
Bułeczki zostawiamy do napuszenia na 30 minut. W tym czasie piekarnik nagrzewamy do 180 st C.
Bułki pieczemy do zrumienienia czyli ok 15-20 minut.



MLEKO OWSIANE

1 miarka płatków owsianych
4-5 miarek przegotowanej wody
1 łyżeczka cukru waniliowego
szczypta soli

Mleko możemy przygotować na dwa sposoby:
1. na surowo: płatki zalać 1 miarką wody i odstawić na noc
2. na gorąco: płatki ugotować w wodzie do miękkości

Namoczone lub ugotowane płatki wrzucamy do blendera i miksujemy. Dolewamy resztę wody i ponownie miksujemy lub poprostu wszystko łączymy i raz, ale długo miksujemy, ja tak robię.
Następnie mleko przecedzamy, lub nie jeśli nie przeszkadzają nam pływające farfocelki.. Ja przecedzam przez tetrowa pieluszkę, można również przez płótno. Zwykłe sitko też wyłapuje większość fusów.
Jeżeli mleko ma smakować tak jak mleko kupne z kartonu, to należy dodać łyżeczkę cukru waniliowego i szczyptę soli. A jeżeli ma być tak jak to z kartonu substytutem mleka zwierzęcego, to trzeba dodać zawartość jednej kapsułki wapnia. Ja stosuję cukier i sól a wapń łykam rano i wieczorem w postaci tabletki.
Mleko może stać w lodówce 48 h. Ja robię na bieżąco, mniejsze ilości.

Komentarze

  1. Bułeczki cudne i gratulacje dla Bałatki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za wyróznienie. Nie spodziewałam sie tego. Ciesze się bardzo. Pozdrawiam Gospodynię i wszystkich uczestników zabawy. Wiewióro...hmm..smakowicie pachnie Twój dom ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudne są i właśnie teraz bym skubnęła taką bułeczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bułeczki i mleko to pyszny duet.
    Smakowite propozycje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bułeczki pępuszki idealne na śniadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki wielkie:) mam nadzieję, że mój mail z danymi dotarł:) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Idealne na śniadanie lub kolację :-) Smakowite!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapraszam do zabawy w "11 pytań". Szczegóły znajdziesz u mnie na blogu: http://notatnik-kuchenny.blogspot.com/2012/05/otagowana.html

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji