Frittelle sw.Jozefa czyli slodkie, tluste i lekkie jak piorko

Do tłustego czwartku jeszcze cała masa czasu ale w ubiegłą niedzielę naszła mnie wręcz potworna ochota na smażone w głębokim tłuszczu słodkości. Wszystko za sprawą czasu spędzonego przy przeglądaniu książki "Kocham Toskanię". Tam właśnie znalazłam przepis na Frittelle św. Józefa, małe placuszko pączuszki na bazie gotowane ryżu. Wbrew temu, że są smażone w głębokim tłuszczu są lekkie, delikatne z cudowną, orzeźwiającą nutką cytryny. U mnie w wersji czasowo skróconej, co im chyba nie zaszkodziło bo smakowały wszystkim.


Frittelle sw.Jozefa

1 l. tłustego mleka
150 g ryżu do risotto
3 łyżki cukru
3 jajka, oddzielnie białka i żółtka
skórka starta z 1 cytryny
3 łyżki rumu
3 płaskie łyżki mąki
olej do smażenia

Wieczorem wlewamy do garnka mleko i wsypujemy ryż. Gotujemy ok 40 minut by ryż zaczął się lekko rozpadać. Musimy mieszać często by nie przypalił się.
Przekładamy ryż do miski. Zakrywamy folią i studzimy. Następnie wkładamy do lodówki na noc.
Następnego dnia do miski dodajemy żółtka, cukier, skórkę,mąkę i rum. Mieszamy.
Z białek ubijamy pianę i ja również delikatnie łączymy z masą.
Na patelni rozgrzewamy olej, tak by było go ok 3 cm. Na rozgrzany tłuszcz wkładamy kawałki ciasta w formie jajeczka uformowane przy pomocy dwóch łyżeczek. Smażymy ok 5 minut obracając je z każdej strony by się zrumieniły.
Gotowe placuszki układamy na ręczniku papierowym by odsączyć je z tłuszczu. Przed podaniem obsypujemy je cukrem pudrem.


Komentarze

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Popularne posty