Ogórkowa - moja pierwsza w życiu

Dzisiaj post o zupie, którą ugotowałam po raz pierwszy w życiu. Stało się to za sprawą książki Kuchnia roślinna dla każdego" Eryka Wałkowicza. Tak naprawdę jest to książka dla każdego, nie narzuca, nie krytykuje, zachęca i tłumaczy a przede wszystkim jest pełna prostych receptur naprawdę dla każdego bo i z dostępnych składników.

Ogórkowa to o niej tu mowa była zupą mojego dzieciństwa. Pamiętam, że zawsze wydłubywałam z niej znienawidzoną wówczas przez mnie marchewkę. Mama gotowała ja zawsze na wołowym bulionie. Ona zjadała tzw. sztukę mięs z sosem musztardowym albo ogórkowym (ależ to wtedy było obrzydlistwo dla nas!!!)  a my zupę.
Moje dzieci pierwszy raz jadły ogórkową u znajomych, nie smakowała im, potem jeszcze u kogoś i słyszałam protesty, Małzon wcale nie jada zup, sama jej nie przygotowywałam aż do teraz!
Choć smakowała całkiem inaczej niż ta "mamina" to była przepyszna, córcia też jadła ze smakiem i to dwa dni z rzędu (oczywiście ona bez sosu sojowego).
POLECAM!


Ogorkowa - moja pierwsza w życiu

2 litry wywaru warzywnego
4 spore ziemniaki
1 marchewka starta na tarce o grubych oczkach
2 szklanki ogórków kiszonych startych na grubych oczkach
1 łyżka sosu sojowego
natka pietruszki
sól, pieprz

Wywar zagotowujemy, dodajemy obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki a także marchewkę.
Gotujemy aż ziemniaki będą miękkie.
Dorzucamy do zupy ogórki oraz sos sojowy i doprawiamy do smaku sola i pieprzem.
Pyrkoczemy chwilkę i podajemy posypaną natka pietruszki.

Komentarze

  1. Też uwielbiałem za dziecka ogórkową, teraz trochę się przejadła :) Aktualnie ulubiona jest pieczarkowa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja ostatnio mogłabym jeść ogórkową co drugi dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja uwielbiam ogórkową ,ale koniecznie z ziemniakami , bo z ryżem nie lubię ;) i aż mi się nie chce wierzyć ,że nigdy nie robiłaś ogórkowej ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z ryżem nigdy nie jadłam :) teraz już robiłam :P

      Usuń
  4. Bardzo lubię ogórkową :) i polecam ogórki przed dodaniem do zupy podusić z 10 minut na maśle :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji