Grecki gulasz z wieprzowej szynki i Lipiec

Mamy lipiec, kiedy przyszedł tego nie wiem, nagle jedynka zjawiła się w kalendarzu. Z lipcem przyszły prawdziwe wakacje i pierwsze córciowe letnie przeziębienie z temperaturą, przyszły też zajęcia w Domu Kultury, które ją pewnie w tym tygodniu już ominą. Nawet słoneczko wyszło tylko co z tego gdy weny mi brak.
Nie mam ostatnio żadnej motywacji do pisania, wkurza mnie to, że moje zamiłowanie do prowadzenia bloga szlag trafia. Cztery lata przelewam tutaj swoje myśli, doświadczenia w domu i kuchni, staram się by było ciekawie i smacznie, i coraz ładniej, wprowadzam zmiany a tak naprawdę nic się nie zmienia. Czuję jakbym utknęła w miejscu. Pisanie bloga samej dla siebie przez cztery lata... pewnie można ale mnie coraz mniej bawi. Mam wiernych kilku czytelników zostawiających ślad po sobie i im dziękuję.
Jest mi szczególnie smutno gdy widzę, jak inni blogerzy dostają szanse by się rozwijać, robią konkursy, mają sponsorów, są zapraszani na warsztaty. Ja, mimo wielkiego wysiłku jaki wkładam w bloga, czasu jaki mu poświęcam, pasji jaką w niego przelewam, nadal jako autorka bloga pozostaję niezauważona i jest to dla mnie przykre, nie do końca zrozumiałe.
Niestety prawda jest tak, że na płacenie po kilkaset złoty za warsztaty mnie nie stać. Świadomość, że tak wiele z warsztatów wyniosłam wiedzy i umiejętności, i to się może więcej nie powtórzyć (bo ileż takich warsztatów można wygrywać w konkursach?!?) dobija mnie! Nastała stagnacja. W perspektywie jedynie tydzień na Mazurach, może odwiedziny w Domu Mokoszy w sierpniu a tak tylko z wózkiem w te i z powrotem, tym razem do klubiku.

A czy gotuję? o tak! i piekę by osłodzić swoje smutne myśli, sporo rzeczy już tu było, wracam do smaków sprawdzonych ale i odkrywam nowe. Tak jak ten gulasz, niby papryka, szynka, por, zwyczajnie ale już suszone śliwki nie tak do końca pospolicie! i ten zapach unoszący się w mieszkaniu. Wspaniałe danie nie tylko na zimne i deszczowe dni. Delikatne, rozpadające się wręcz mięso, gęsty, smakowity sos, czego chcieć więcej do ryżu czy kaszy?
Przepis pochodzi z "Kulinarnych wypraw Jamiego".


Grecki gulasz z wieprzowej szynki

1,2 szynki wieprzowej, pokrojonej w kostkę o boku 4 cm
125 ml greckiego czerwonego wina ( mnie zwykłe)
1 łyżka octu winnego
1 duży posiekany por
2 czerwone papryki, grubo pokrojone
2 marchewki, pokrojone w plastry
1 łyżeczka suszonego oregano
sól, pieprz
2 łyżki przecieru pomidorowego
200 g miękkich, pokrojonych na kawałki suszonych śliwek
sok z 1 cytryny
mały pęczek natki pietruszki
oliwa

W dużym garnku podgrzewamy oliwę, dodajemy szynkę i podsmażamy ok 10 minut by się ze złociła.
Dolewamy wino i ocet i dusimy ok 5 minut. Przekładamy mięso do miski a do garnka wlewamy kolejną porcję oliwy. Powoli smażymy na niej pora, paprykę, marchewki i oregano. Po ok 10 minutach gdy warzywa już zmięknął mięso z powrotem wrzucamy do garnka. Całość doprawiamy sola, pieprzem, dorzucamy przecier i wlewamy tyle wody by przykryła wszystkie składniki i doprowadzamy do wrzenia. Zmniejszamy ogień, przykrywamy garnek i dusimy ok 2 godzin. Wtedy dodajemy śliwki i całość gotujemy bez przykrywki jeszcze 40 minut by sos odparował.
Próbujemy, doprawiamy sokiem z cytryny, dodajemy posiekana natkę.

Komentarze

  1. Głowa do góry! Mi to bardzo brakuje Twoich wpisów ostatnio! No a poza tym masz fantastyczną książkę kucharską (przez 4 lata to juz taka porzadna), poznałaś świetnych ludzi, wygrywasz coś zawsze;) pokazujesz nawet anonimowym czytelnikom jak fajnie i zdrowo można gotować dzieciom i nie tylko:) a tak to zaraz znajdą się hejterzy i bedą pisać ze się sprzedałaś czy coś...:))))a tak btw u Ciebie jest przytulnie jak w kuchni:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za te słowa! wiesz ja dużo ostatnio o tym wszystkim myślę i rzeczywiście banery, nachalne reklamy, tego nigdy nie brałam pod uwagę, natomiast wpisy będące moimi relacjami z użytkowania czy warsztatów, zawsze chętnie pisałam jako kolejne doświadczenie kulinarne. Chciałabym się rozwijać w kulinarnym kierunku, powiązać z kulinariami swoja przyszłość, dlatego tak mi ciężko ostatnio.
      A przytulnie u mnie jest mówisz... no chyba jest i w kuchni i staram się żeby tak było na blogu :)

      Usuń
  2. Wiem o czym mówisz, to nie są mi obce myśli ale jestem pewna że są ludzie którzy cenią cię za to kim jesteś tu w blogowym światku.
    Nie daj się pognębić. pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiewióro, no kto jak nie TY???
    Przytulam wirtualnie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Koty spadają na 4 łapy.Wiewióry nigdy nie spadają.Kita do góry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. he he jak Ty coś powiesz... kita w górze i tańczę na rurze... tak mi sie zrymowało :P

      Usuń
  5. Witam serdecznie! Smutno mi sie zrobiło jak przeczytałam Pani wpis, jestem czytelniczką "wiewiórczego" bloga od przeszło 2 lat i przyznam szczerze, że nigdy nie dodałam postu. Ten jest pierwszy. Bardzo lubię tu wchodzić ze względu na naturalność nie ma tu sztucznych wymuskanych zdjęć bijących w oczy od photoshopa(czy innych podobnych programów), a Pani opowieści o życiu codziennym, dzieciach, problemach czasami mnie rozbrajają (w pozytywnym znaczeniu:)). Obserwując ten wyścig blogowych szczurków :) jest Pani prawdziwą perełką! Tak trzymać! Pozdrawiam ciepło. Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Izo bardzo,bardzo dziękuję za ten komentarz, od razu poczułam się lepiej czytając Pani słowa! Miło mi wiedzieć, że Pani czyta i lubi do mnie zaglądać:) dziękuję!!!

      Usuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji

Popularne posty