Indyjskie kofty i Przypomnienie :)

Ubiegły tydzień upłynął nam pod znakiem ziemniaka ale o tym już wiecie. 
Były dni kopytkowe, urodzinowe frytki oraz kofty, które chcę pokazać Wam dzisiaj. 
Przepis znalazłam TU.
Kuleczki same w sobie były pyszne ale w połączeniu z sosem po prostu powaliły mnie na kolana! zresztą nie tylko mnie... psiapsiółce smakowały, a Córcia pozostały sos pożarła także do frytek :)




Indyjskie kofty

pomidorowy sos curry:
1 duża cebula
1 i 1/2 łyżeczki nasion kminu rzymskiego
1 łyżeczka kurkumy
garść orzechów nerkowca
1/2 łyżeczki mielonego imbiru
3 ząbki czosnku
1/2 łyżeczki płatków chili 
1/2 łyżeczki cynamonu
600 ml przecieru pomidorowego
1/3 szklanki wody
1/2 szklanki śmietanki 30%
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
szczypta soli
olej

kuleczki ziemniaczano-serowe (KOFTY)
ok. 20 sztuk:
2 szkl. zimnego puree ziemniaczanego
200 g sera typu capri
2 czubate łyżki maki pszennej
1 i 1/2 łyżeczki sproszkowanego kminu rzymskiego
1 płaska łyżeczka soli
olej do głębokiego smażenia

Na patelni rozgrzewamy 2 łyżki oleju. 
Cebulę obieramy i siekamy a następnie wrzucamy na patelnię. Smażymy kilka chwil.
Dorzucamy nasiona kminu, kurkumę oraz orzechy nerkowca. 
Smażymy aż cebula się zeszkli. Do patelni dorzucamy posiekany czosnek, imbir, płatki chili, sól oraz cynamon.
Całość zlewamy przecierem oraz wodą. Sos miksujemy blenderem i gotujemy kilka minut. 
Na koniec zabielamy śmietanką i posypujemy posiekaną natkę pietruszki. Mieszamy i odstawiamy.
Robimy kofty.
Do miski wkładamy puree ziemniaczane, ser starty na tarce o grubych oczkach, mąkę oraz przyprawy. 
Całość zagniatamy. Z ciasta formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego. 
Olej wlewamy do garnka. Rozgrzewamy go do temp. około 160 st.C. 
Powinno być go tyle aby kulki były całe w nim zanurzone. 
Kulki smażymy w rozgrzanym oleju do zrumienienia. 
Podajemyy je zanurzone w sosie curry.





Komentarze

  1. Kuleczki pewnie pyszne, ale naczynia cudne! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow!:) Jak to pięknie wszystko razem wygląda!! I zdjęcia cudnie wykonane:) ..ale ja już czuję ten smak w ustach...to muuusi być pyszne!!
    Zapraszam na candy;)
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  3. na pewno smaczne , ale Babo skąd Ty bierzesz te cudne naczynia ?

    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo smakowite kofty ... i zdjęcia również:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyłączam się do komentarzy powyżej - naczynia przecudowne! P.S. Ostatnio nie mogę oglądać Twojego bloga na tablecie - cały czas się 'wykrzacza'. Sprawdź może u siebie, a jakbyś chciała znać szczegóły, to odezwij się mailowo. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dziękuję za tyle miłych słów :) naczynia mam z kilku źródeł :) gliniane są własnego autorstwa jeszcze z czasów gdy lepiłam, jedną patere mam z Domu Mokoszy, wszelkie metalowe i sztućce podzieliliśmy z bratem między siebie w spadku po rodzicach, filiżanki z ostatnich rodawajek podobnie, inne naczynia np dzbanuszek z tego posta to prezenty od znajomych lub zakupy np w Ikei :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Twoje michy gliniane niezmiennie mnie zachwycaja metalowa cudna , pamiatki po rodzinie bezcenne

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji