Wreszcie w domu!

Miałam dziwne sny, stresujące, gwałtowne, pełne dziwnych zdarzeń. Wszystko za sprawą dzisiejszej wizyty w mojej pracy... nie było mnie tam prawie trzy lata a dostałam "zaproszenie" od dyrektorki w sprawie mego powrotu do pracy. Zawiózł nas (mnie i Blondaska mego kochanego) Małżon. Musiałam na dyrekcję poczekać, pogadałam w tym czasie z koleżankami. Dziwnie mi było choć nie powiem, żebym nie została miło powitana :) z Panią Dyrektor też było sympatycznie. Bałam się zwolnienia a tym czasem padło tylko pytanie czy nie mogłabym wrócić miesiąc później... sama nie wiem. Nie będę miała blondasa płci męskiej, wydatki typu czesne za przedszkole czy wpisowe... jak nie zarobie pieniędzy to wiem co zrobimy... z drugiej strony co będzie jeśli Pani Dyrektor nie ulegnę??? jest to kwestia zdecydowanie do przedyskutowania z Małżonem, łatwiej by mi też było gdybym miała wsparcie "tatusia". Niestety całkiem nie mogę na nie liczyć.

Wróciłyśmy niedawno tłukąc się dwoma autobusami i idąc kawałek tak dłuuugi dla małych nóżek Blondyneczki. Nie mam weny do pichcenia więc zjadłyśmy makaron z sosem ze słoika. Nie lubię tak się odżywiać ale nie miałam kiedy i brak mi siły na kombinowanie. Może jutro zrobię Curry z Kurczaka a na deser Tartę z Kremem Migdałowym i Sezonowymi Owocami??? Bardzo apetycznie się prezentuje w najnowszej "Kuchni".

Komentarze

  1. nie lubię kiedy stres tworzy nocne koszmary.
    3 mam za Ciebie kciuki- wierzę , że wszystko będzie dobrze;)
    i czekam na nowe pomysły kulinarne;)
    a za sos ze słoika- po łapkach;P

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji