Ziołowe Naleśniki w Pomidorowym duecie czyli lodówkowy recykling

Czy dla Was też opakowania niektórych produktów bywają za duże na raz???  u nas często zostaje np. połowa przecieru pomidorowego czy kilka gałązek natki pietruszki. Staram się zużywać produkty do końca nim się zepsują choć zdarza się i tak, że coś zrobię, zjemy część jednego dnia a potem nikt już tego jeść nie chce... tak było np. z pieczenią z przepisu pochodzącego z "Mojego słodkiego życia w Paryżu".

Dzisiaj robiłam małe porządki w lodówce i znalazłam kilka skarbów. Oprócz ziół (natki, szczypiorki i koperku) przypomniała mi o sobie feta rozpakowana we wtorek i napoczęta wczoraj puszka pomidorów. Małżon dzisiaj pracuje więc mogłam zrobić na obiad coś lżejszego, tylko dla siebie i dzieciaków. To pierwsza od dawna sobota bez pizzy ale za to z naleśnikami ;) Nie mogłam się zdecydować na to w jakiej scenerii je podać więc mam dzisiaj dwie propozycje. I to właściwe nawet nie są przepisy, proporcje zależą bowiem od zjadaczy.

Mamy tu Ziołowe naleśniki z nadzieniem pomidorowym z fetą oraz Zupę pomidorową z ziołowymi ślimaczkami i fetą :)

 
Przygotowanie obu potraw opieramy na usmażeniu naleśników.
Możemy skorzystać z ulubionego przepisu na naleśniki. Jedyna zmiana to dorzucenie do ciasta posiekanych świeżych ziół oraz szczypty pieprzu. Średnio po łyżce szczypiorku, koperku i natki na każde 2-3 naleśniki (moje miały ok 25 cm średnicy więc były duże).
Jeśli decydujemy się na zupę to gotujemy ją tak jak lubimy i zamiast makaronu czy ryżu po prostu rolujemy naleśnika i kroimy go na plasterki. Po włożeniu do zupy paski naleśnika będą przypominały ślimaczki. Zupę dosmaczamy pokruszoną fetą.

Druga wersja to te same naleśniki tylko z farszem pomidorowym w środku. Wystarczą krojone pomidory z puszki. Odsączamy je, przyprawiamy pieprzem, dorzucamy po kilka kawałków fety. Rozkładamy na naleśniku. Składamy go na 4 i odsmażamy. Posypujemy świeżym szczypiorkiem.


Przyznam szczerze, że był to jeden z fajniejszych obiadów w ostatnim czasie. Dzieciaki grzeczne, Córcia uczestniczyła aktywnie będąc klientką naszej domowej restauracji a ja jako kucharka serwowałam pyszności. Dzieciakom taka naleśnikowa zabawa bardzo odpowiadała i zjadały aż im się uszka trzęsły a na deser były naleśniki z dżemem oczywiście.

I mam nowego KUKBUKa!!! miałam ambitny plan zaznajomienia się z nim podczas drugiego śniadania... na razie przyjrzałam się okładce i kilku stornom początkowym bo dzieciaki czytać mi nie dały. Powaliła mnie kolorystyka okładki, bardzo moja, turkus i pomarańcz to mój ukochany zestaw. O reszcie innym razem :)


Komentarze

  1. Bardzo fajne zestawienie, już to lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. pysznie wygląda ten obiad, chętnie bym się wprosiła na taki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to zapraszam serdecznie :) i dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  3. Nie wiem, czy to kwestia przeróbki zdjęcia [i nie jest to istotne ;)], ale uwielbiam taki czerwono-pomarańczowy kolor zupy pomidorowej!

    Ściskam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) przeróbek troche było ale zupa faktycznie czerwonością powalała gdyż jej nie zabielałam niczym :)
      Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji