O zielonym risotto i torcie

Od kilku dni zabieram się za napisanie risottowego posta. Praca to trochę żmudna więc zwlekam i zwlekam. Temperatura, zdecydowanie za wysoka, nie odpuszcza, miała to zrobić ale wredny jakiś bakcyl we mnie siedzi. Na dodatek katar cieknący strumieniami zmienił się w taki zalegający gdzieś w środku i duszący, ucho pobolewa... a na początku lutego brałam antybiotyk na zatoki, czyżby nie doleczone? chorowanie z dwójka dzieci, szkołą i brakiem pomocy jest podwójną masakrą. Wiem, narzekam, jak stare babsko ale mam dość 4 dni z takim samopoczuciem!

Dzisiaj Syncio mój kochany skończył 3 lata! miał być tort i goście ale odwołałam wszystkich zaproszonych. Spędzamy dzień w piżamach, całą trójeczką, trochę w łóżkach, trochę bawiąc się, tyćkę oglądając tv. Żeby nie było tort zjemy jak tylko Małżon wróci. Będzie wyjątkowy (mam nadzieję!!!). Czekoladowe i gryczane naleśniki przełożyłam śmietankowym kremem i porzeczkową galaretką. Jest polany czekolada i posypany orzechami... jedyna wątpliwość to użycie serka koziego... czy aby jego smak nie będzie dominujący? najważniejsze by nie zaszkodził nikomu i smakował choć jednej osobie :)

Dla tych co czekają na bijące optymizmem po oczach risotto fotka. Bądźcie cierpliwi i czujni! Miłego weekendu!


Komentarze

  1. Kochaną zdrowia Ci życzę!Jesteś i tak dzielna skoro jeszcze tort zrobiłaś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zwalcz tego bakcyla Wiewióro ! Bardzo jestem ciekawa i risotta i tego czy tort smakował !
    Żdrówka kochana.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wierzę! Jak dajesz radę zrobić taki tort, to nie jest z Tobą jeszcze tak źle ;-) Zdrowia, jeszcze więcej!!!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Popularne posty