Udko z kurczaka, maślana rozkosz, gluty i Candy

Siedzimy dzisiaj w domu. Panie z przedszkola zasugerowały, że Córcia się męczy z katarem i kaszlem w przedszkolu. Choć Blondas w domu dokazuje, u Zuzi też a na dworze wprost szaleje nie miałam zbytnio wyboru. Dziś ja jutro zapewne babcia bo mam w pracy niezły kołowrotek.

W związku z zapracowanym Małżonem, mikrymi zapasami i przymusowym udomowieniem postanowiłam do przygotowania obiadu wykorzystać to co mam w lodówce. Jeszcze za czasów karmienia Córci odkryłam prosty sposób na przygotowanie udek z kurczaka.
Wieczorem wyjęłam do rozmrożenia 3 udka, rano przygotowałam masełko do natarcia. Rozgniotłam pół ząbka czosnku i utarłam z koperkiem, solą i pieprzem. Kiedy umyłam udka delikatnie odchyliłam na nich skórę i włożyłam pod nią właśnie po trosze masła. Proporcje przypraw są dowolne, czyli co kto lubi.
Tak przygotowane mięsko schowałam do lodówki. Teraz pozostało mi tylko je upiec. Podam je z ryżem lub ziemniakami i surówką z kapustki pekińskiej... już doczekać się nie mogę tej rumianej, chrupiącej skórki...
Ponadto zaprosiłam na dzisiejsze drugie śniadanie Psiapsiółę z córką. Upiekę bułki maślane z kruszonką. Ciasto już rośnie, Blondyneczka ogląda "Pinokia" a ja mam chwilę na poklikanie. Takie bułeczki piekłam już kiedyś, dzisiaj mam jednak zamiar trzymać się czasów rośnięcia, jedynie posypie mniejszą ilością kruszonki.

Przypominam też o zabawie, dyskusji jaką zaproponowałam kilka dni temu. Candy Woody'ego jak na razie nie zebrało wielu komentarzy zachęcam więc do udziału.

Komentarze

  1. same smakowite rzeczy szykujesz:) na sama mysl mi slinka cieknie:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji