Sushi i Pszczolka Maja

W ubiegła sobotę miałam przyjemność spędzić dzień poza domem i intensywnie.
O 9.30 wyruszyliśmy cała rodzina do Arkadii. Małżon z dzieciakami poszli do kina na najnowsza "Pszczółkę Maję" a ja na ul. Spokojna do Fabryki Form na mini warsztaty i pokaz sushi i super noży marki Global.

Pan prowadzący z mistrzowską wprawą robił papier toaletowy z zielonego ogórka, faszerował glony ryżem i innymi cudami, miał zestaw magicznych posypek i tylko swój sposób na ryż. Dowiedziałam się, że to co do tej pory uważałam za sushi, takie roladki robione w domu, koło tegoż nawet nie leżało. To czego spróbowałam było obłędnie pyszne!!! i ten ryż... odpowiednia odmiana, odpowiednio uparowany i jaszcze zamarynowany... z pewnością nie do zrobienia na szybko w domu. Cena glonów też ma znaczenie, już nie wspomnę o jakości ryby!
No i te noże!!! na razie ze względu na cenę tylko w sferze marzeń. Rewelacyjnie ostre i wyważone...
Fabryko Form dziękuję :)

to które sama rolowałam z myślą o Córci :)


zdj. ze strony Fabryka Form

zdj. ze strony Fabryka Form

zdj. ze strony Fabryka Form

zdj. ze strony Fabryka Form

Potem spotkałam się z moja kochaną rodzinką pełna wrażeń po filmie. Film idealny dla maluchów, gdyby nie reklamy Syncio przesiedziałby cały seans patrząc w ekran. Zabrakło mu cierpliwości na 15 minut. Małżon stwierdził, że takie pogodne bajki bez przemocy lubi najbardziej a dzieciaki mu przytaknęły :)
Na więcej o bajce zapraszam TU.
Poszliśmy też na pizzę do Pizzy Hut. Marzyłam o tym od dawna, zawsze ciężko gdzieś się wybrać. Niestety Syncio uciekał a sama pizza trochę zawiodła. Mieszanka serów w serowym brzegu jakoś dziwnie sie zapiekła, niesmacznie i dominująco :(
Tylko margeritha dzieciaków była taka jak dawniej :)


Komentarze

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji