Eksperyment, deszcz i kokosowe ciasteczka

Syncio ma już ponad 5 tygodni i 2 dni postanowiłam więc, że pora na wprowadzenie do mojej diety większej ilości produktów. Nadal lekko, nadal nie wzdymająco i bez smażeniny ale trzeba czasem sobie pomóc, swoim trzewiom na ten przykład, więc na listę dozwolonych, już wypróbowanych, mogę wpisać suszone figi. Jadłam po 2-3 sztuki przez 4 dni i nic. Ufff powiedziałam sobie ja i moje zabułkowane jelita bo na zakwas, po przeryczanym przez Synka dniu, jeszcze się nie odważę.
Dzisiaj za to odważyłam się na wiórki kokosowe. Tak wiem, to orzechy, ale jak się doczytałam jedne z mniej alergennych. Powstały kruche, delikatne kokosowe ciasteczka idealne na deszczowe przedpołudnie do kawy. No i wreszcie do kuchni powrócił Mały Łakomczuch. Tak, ostatnio Córcia nie chciała ze mną nic robić. Dzisiaj porzuciła bajki na rzecz ząbkowania widelcem kuleczek. A jutro będziemy robić wielkanocne ozdoby. Cieszę się gdyż bardzo lubię takie nasze babskie kreatywne, tematyczne działania.


270 g mąki pszennej
70 g wiórków kokosowych
125 g masła
100 g cukru
2 małe jajka
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia

Składniki ciasta zagniatamy. Przykrywamy folią i wstawiamy do lodówki na godzinę.
Po tym czasie formujemy z ciasta kuleczki, które spłaszczamy przy pomocy widelca by uzyskać paseczki.
Ciasteczka układamy na wyłożonej papierem blasze i pieczemy ok 15 minut w 180 st.C, do zrumienienia.
Ja otrzymałam 40 sztuk.


Komentarze

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji