Zapraszam do ZABAWY:) Czym pachnie dom? i Bułki Podwójnie Nadziane

Czym pachnie dom? szczęśliwy i ciepły? zagnieździło mi się w głowie pytanie. Zagnieździło i spać nie dało a przy tym wpadł do głowy pomysł na zabawę. Ja na razie nie zdradzę jaki zapach mi się kojarzy z moim domem. Zapraszam Was do odpowiedzi na pytanie w komentarzach pod tym postem oraz do zostawienie śladu zabawy na swoim blogu (w poście lub na pasku). Osoby anonimowe proszę o zostawienie namiaru mailowego na siebie.

A pytanie proste:
Czym pachnie Twój dom? jaki zapach kojarzy Ci się z Twoim domem?

Zabawa trwa do 11 maja. Tego dnia wybiorę odpowiedź, historyjkę, która mi się najbardziej spodoba, która mnie wzruszy, poruszy, powali.

A do wygrania rzeczy kilka.


1. coś dla ciała czyli pachnąca, owocowa herbatka
2. coś dla ducha czyli książka z mojej biblioteczki pt."Gwiazda zwana Henry" Roddy'ego Doyle'a
oraz
3. coś dla kubka czyli jeszcze nie istniejąca, filcowa podkładka pod kubek, mojego autorstwa naturalnie.

O tym czym pachnie mój dom opowiem w poście ogłaszającym zwycięzców czyli 11go maja

Dzisiaj przedsmak. Pachnący przedsmak zapachów wiewiórczego azylu czyli Bułki podwójnie nadziewane.


PSZENNO-PSZENNE PODWÓJNIE NADZIEWANE BUŁECZKI DROŻDŻOWE

30 g drożdży
1 łyżeczka cukru
300 ml ciepłej wody
2 szklanki mąki pszennej chlebowej
1,5 szkl. mąki pszennej pełnoziarnistej
1 łyżeczka soli

ew. oliwki zielone i boczek oraz żółty ser

Drożdże z cukrem rozpuszczamy w połowie wody. Zostawiamy do spienienia na 10 minut.
Mąkę przesiewamy z solą do miski. Robimy wgłębienie i wlewamy do niego zaczyn oraz resztę wody. Mieszamy, zagniatamy, mikserem ok 10 minut. Ciasto powinno być gładkie i elastyczne.
Z ciasta formujemy kulę i odstawiamy do wyrastania w naoliwionej misce na ok godzinę.
Piekarnik nagrzewamy do 220st.C, blachę wykładamy papierem do pieczenia. Z ciasta formujemy bułeczki i układamy je na blasze.
Ja oprócz zwykłych bułeczek zrobiłam jeszcze nadziewane. Pierwsze nadzienie to usmażony na chrupiąco boczek wymieszany z utartym żółtym serem. Drugie nadzienie to posiekane zielone oliwki wgniecione w ciasto.
Uformowane bułki zostawiamy do wyrośnięcia na czas nagrzewania się piekarnika.
Przed włożeniem do piekarnika bułeczki nacinamy ostrym nożem. Pieczemy ok 10 minut aż staną się rumiane.



Komentarze

  1. Kiedyś, zanim zaczęła się moja kulinarna przygoda usłyszałam słowa, które teraz doskonale rozumiem: "prawdziwy dom jest tam, gdzie od progu czuć zapach pieczonego ciasta, chleba i świeżo malowanych paznokci". Mój dom pachnie dokładnie tym samym, a pośród tych aromatów czuć jeszcze prawdziwą miłość trojako rozumianą: Miłość do Męża, miłość do gotowania i miłość do życia. Ot cała tajemnica! Tam, gdzie dwoje ludzi obdarza się miłością, gdzie kochają życie - nad życie, rodzi się pasja i wtedy można powiedzieć, że mamy prawdziwy dom!

    marikac1@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój dom pachnie. Słońcem letniego poranka, wodą miodowo-imbirową w niebieskim kubku. Bazyliowymi listkami z doniczki na oknie, w twarożku z cebulą i cytrynowym pieprzem. Świeżo przełamaną bagietką z masłem i domową marmoladą morelową, lepiącą palce i przyzywającą pszczoły. Zupą jarzynową mieszaną drewnianą łyżka o wiele razy za dużo, z zamyślenia. Soczystymi truskawkami, rozgniatanymi widelcem, by następnie zatopić czerwienią makaron. Dużą blachą czekoladowego ciasta, pieczonego razem od zawsze - ja miksuję, ty siekasz bakalie, z tymi sekretnymi składnikami, co to wiemy tylko my.. Kocim mruczeniem, przygodą książkową na sofie, spokojnym snem.
    Mój dom pachnie bajkową codziennością.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bułeczki cudowne.

    Mój dom pachnie miłością. To bardzo słodki zapach. Miłość unosi się w powietrzu, otula nasze ciała i delikatnie przedziera się aż do serduszek. Jak tam dotrze zostaje już na zawsze i pozwala dzielić się tą miłością z innymi.

    klaudia.sroczynska@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój dom pachnie zapachem palonego drewna z kominka i ulatniającym się zapachem zaczynu chlebowego, bulgoczącego nieopodal.W górnych partiach rozgardiaszu domowego( wstęp tylko dla zaproszonych)pachnie pozostawionymi przez córkę w kubku fusami od herbaty malinowo-jabłkowej, często naturalnym zapachem skarpetek mojego syna (wrzuconych w pospiechu pod łóżko),zapachem perfum mojego męża...po tym poznaje gdzie jest ;-). Jednym słowem zapachowa mieszanka piorunująca z dodatkiem ciągłego pospiechu, gwaru i śmiechu. Mimo smrodliwych elementów tej miesznki nie zamieniłabym jej na inną ;-)

    Jak myslisz , czy do tych bułeczek można dodac pieczarki podsmażone z cebulką ? Ciekawe ile zaczynu mogę dodać zamiast drożdży?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bałatko myślę, że pieczarki jak najbardziej się nadają. Można spokojnie rozpłaszczyć ciasto i zawinąć z nadzieniem jak pączki. Potem zostawić do wyrośnięcia.
      A co do zakwasu to bym dodała tak ze dwie łyżki i kawałeczek drożdży, żeby bułeczki nie były za ciężkie. No i przy bułkach zakawsowych czas rośnięcia może się wydłużyć.
      Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
    2. dziękuje bardzo za wyczerpującą informację

      Usuń
  5. U mnie pachnie Twoimi bułkami.
    Mmmmmmmmm...

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapach mojego domu to przenikająca się nieustannie mieszanka aromatów i woni. Skomponowana według otaczającej nas aury i darów natury,z których staramy się czerpać pełnymi garściami. Wiosną, do mojego domu, wkrada się nieśmiało zapach grillowanych warzyw, soczystych mięs i ryb oraz woń świeżego bzu i konwalii. Lato zawsze pachnie pomidorami różnych odmian, które zarwane z krzaczków w przydomowym ogródku, spokojnie dojrzewają na kuchennym parapecie. To także zapach świeżych zielonych lisków ziół, skąpanych w słońcu tarasowych donic. Jesienią rozkoszujemy się zapachem szarlotki, grzanego winem i wonią grzybowych kapeluszy dochodzącą w wiklinowych koszy. Zimą, w domu unosi się zapach pomarańczy i goździków, korzenny aromat pieczonych mięs oraz świeżych leśnych igiełek. Te wszystkie zapachy każdego dnia, we wszystkich porach roku wzbogacone są kropelką aromatu zwaną miłością, bez której wszystkie z nich i każde z osobna nie miałyby sensu...
    olusia23@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. MANIAM! :) u nas zapach codzienności :) a w tym momencie zupy pomidorowej zapraszam na http://www.szybkozjesc.pl/

    OdpowiedzUsuń
  8. Czym pachnie mój dom? Wbrew pozorom odpowiedź nie jest łatwa................Rano po mym domu rozchodzi się zapach świeżo upieczonego pieczywa, warzyw, szyneczki. Czas na śniadanie dla mojego starszego syna, Tomka. Zaraz po, czuć zapach pośpiechu, szybciutko ubieranie by do szkoły zdążyć i na zajęcie z młodszym szkrabem, Piotrusiem. W południe słodkości zapach po mym domu krąży, miesza się ze śmiechem i zachwytem Piotrusia, bo jego oczki dojrzały ciasteczka, które z piekarnika wyjmuje. Po południu zapach mięsa i jarzyn mnie otacza lecz nie zawsze bo i słodki zapach owoców w placuszka czasem w upalne dni zagląda. Porą deserową zapach relaksu mieszający się ze słodką wonią budyniu czuję oraz szczęście mej rodziny które paruje. Gdy kolacja nadchodzi każdy domownik szuka swego smaku, zapachu który mu dogodzi by snem spokojnym dzień pożegnać. Czym pachnie mój dom, pachnie nami, mną, MOJĄ RODZINĄ.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem czym pachnie mój dom. Chciałabym, by zapach mojego domu dobrze kojarzył się wszystkim,którzy nas odwiedzają. Pamiętam książkę K. Siesickiej "Zapach rumianku", gdzie jedna z opisywanych bohaterek ma dom pachnący rumiankiem. Dziewczyna odwiedzająca ten dom, przeszukała go, ale rumianku nie znalazła - a zapach był. Pamiętam dom mojej babci, gdzie unosił się zapach kakao. Babcia na mój przyjazd (i nie tylko mój)piekła babkę piaskową z dodatkiem kakao a do picia również było kakao. Po wielu latach od śmierci babci spotkałam się z siostrą cioteczną i obydwie ten zapach pamiętałyśmy - był dla nas ważny. Karolina

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji