Śliwkowa konfitura do mięs i jadą goście!!!

Kocham śliwki i przetwory z nich. W tym roku postawiłam na powidła, tradycyjne węgierkowe oraz na konfiturę do mięs. Mocno zainspirował mnie przepis pochodzący z ostatniego numer magazynu KUCHNIA.


500 g węgierek zwykłych, twardych
50 ml soku z cytryny wymieszane z 100 ml wody
200 g cukru
szczypta kminu rzymskiego
szczypta chilli w proszku i spora szczypta imbiru

Śliwki wrzucamy do wrzątku i po kilkunastu sekundach odcedzamy. Zdejmujemy im skórkę, wyjmujemy pestki.
Kmin prażymy na suchej patelni i mielimy bądź tłuczemy w moździerzu. Mieszamy z cukrem.
Do rondla wrzucamy cukier, wlewamy sok z wodą i chili, i na dużym ogniu zagotowujemy. Kiedy cukier się rozpuści zmniejszamy płomień i pyrkoczemy 15 minut co jakiś czas mieszając i odszumowując. Po tym czasie wrzucamy śliwki pokrojone na mniejsze kawałki i gotujemy dalsze 10 minut. dodajemy imbir gotujemy kolejne 10 minut.
Konfiturę przekładamy do wygrzanych słoików i mocno zakręcamy. Możemy tez przechowywać w lodówce ok 2 dni. Przed jedzeniem konfitura powinna ostygnąć a najlepiej odstać dzień.


A dzisiaj wieczorem przyjadą do nas goście. Niezwykli, długo oczekiwani. Spędzimy ze sobą jedną dobę a za jakiś czas jeszcze kilka dni tylko w zgoła innej scenerii. Mam nadzieję, że będzie smacznie, wesoło i miło a może twórczo? Niebawem przedstawię czym gości ugościłam gdyż pojawi się w mojej kuchni na tę okoliczność kilka nowości. A teraz zmykam piec chleb.

Komentarze

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji