Magiczna jesień, Chleb, grzybobranie, kolejna wygrana i powrót do pracy.

Był to weekend pełny wrażeń. Jesień daje o sobie znać także w sposób niezbyt przeze mnie ulubiony czyli oddziałując na nastroje domowników. Dzięki humorom Małżona i moim oraz za sprawą mojej Blond Psiapsióły spędziłam cudowną sobotę. Wraz z Córcią zostałam zabrana do malowniczej wsi nie tak daleko od domu gdzie panuje ciepła, miła atmosfera, gdzie byłyśmy traktowane niemalże jak część rodziny a astry w kubku na stole w kuchni są oczywistością.


 Był spokój, cisza, las i my. Psiapsióła zaprowadziła nas do zagajnika gdzie czołgałyśmy się na kolanach w poszukiwaniu grzybów. Moja mała grzybiarka sama znalazła 3 maślaki a i ja kilka podgrzybków włożyłam do koszyka.


Poza tym mama obdarowała nas workiem zdrowych, pysznych warzyw prosto z pola, słojem ogórków z kurkumą i dobrym humorem na kilka kolejnych dni. Czułam szczęście, że mogłam znaleźć się w tym pięknym miejscu oraz nostalgię związaną z pięknymi krajobrazami, mgłą unoszącą się na polach ale i trochę żalu gdyż dopadała mnie świadomość, że moja osobista rodzina niestety taka nie jest i nigdy nie była.
Kiedy w sobotę wróciłyśmy do domu Małżon nam pozazdrościł zbiorów i wczoraj sam udał się na łowy. Nieźle mu poszło więc skrobania miałam straszną ilość. Zarówno grzyby jak i marchewki, pietruchy, buraczki obrałam i pokroiłam. Podgrzybki suszą się dzielnie nad kuchenką, warzywa tkwią w zamrażarce i lodówce, maślaki zostały uduszone i usmażone by trafić na te Piegowatej grzanki jeszcze zeszłego wieczora (wsuwałam o 20.30!) a ja piekę kolejny chleb.


Na niedzielne śniadanie, na szybko, upiekłam chlebuś mleczny z przepisu Liski. Wyszedł lekki, łagodny w smaku, w sam raz do sera i kawy z mlekiem. 

CHLEB MLECZNY Z MAKIEM

240 g mleka (lub pół na pół z wodą)
460 g mąki pszennej (najlepiej typ 650)
3 łyżki miękkiego masła
1 łyżka maku
1 łyżka cukru
1 łyżeczka soli
1,5 łyżeczki drożdży instant (u mnie 20 g świeżych)

Składniki wyrobiłam mikserem. Odstawiłam ciasto do wyrośnięcia na ok. 40 minut, następnie przełożyłam je na posmarowaną olejem i wysypaną otrębami blaszkę i uformowałam chlebek. Zostawiłam do ponownego wyrastania na ok.40 min. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 st.C przez ok. 35 minut. Ostudziłam go na kratce.


Dzisiaj z kolei rośnie mi już chlebuś Pszenno-żytni tej samej autorki i nie mogę doczekać się kiedy zacznie pachnieć w całym mieszkaniu.

A teraz wieści dnia dzisiejszego. Byłam pierwszy dzień, po 3 latach przerwy, w pracy. Strasznie się denerwowałam ale nie było najgorzej a jutro na pewno będzie lepiej. Teraz jestem już w domu, Córcia w drodze do przedszkola wymiotowała więc trafiła do babci, a ja klupie w klawiaturę próbując podzielić się z Wami tym co u mnie.

WIEŚCI Z OSTATNIEJ CHWILI!!! znowu zostałam wyróżniona w konkursie na . Spodobał się mój przepis na Śliweczki w occie. Otrzymam najnowszą książkę siostry Anastazji. Nie mogę uwierzyć i już doczekać się nie mogę.

Komentarze

  1. gratulacje! sliczna ta Twoja blondyneczka..

    OdpowiedzUsuń
  2. My wybraliśmy się na grzyby z mamą, Mariuszem i Roksanką. Oli była w przedszkolu. Uzbieraliśmy dwa 15 litrowe wiadra :) Tak, że też miałyśmy roboty, ale małżon pomagał, więc całkiem sprawnie się z tym uporaliśmy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A u mnie też dzisiaj astry na stole:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że powrót do pracy nie boli tak mocno. Blondyneczka z dzieciństwa będzie mieć super wspomnienia - zapach świeżego domowego chleba! Nie każdemu tak dobrze...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji