Powrót do domu i klopsiki w sosie pomidorowym Jamiego

Wróciłam. Może jeszcze nie całkiem do siebie, ale do domu, córci i myślenia pozytywnego (no może nie zawsze). Dziękuje wszystkim za miłe słowa i pociechę. O szpitalu pisać nie będę wiele gdyż to nic miłego. Trafiłam tam nagle w niedzielę, o 21ej miałam zabieg a wczoraj ok. 15ej byłam już w domciu. Małżon zorganizował odbiór Blondyneczki z przedszkola wiec wrócił z nią do domu dopiero o 20ej. Ja spałam i odpoczywałam. Nic nie robiłam bez sił będąc całkiem. Za to córcia jak mnie tylko zobaczyła rzuciła mi się na szyję z okrzykiem, że się stęskniła. Bardzo miło było to usłyszeć.

Miałyśmy przymusowy dzisiejszy dzionek wspólny, bez przedszkola, gdyż do nosa mojej panienki wkradł się glut a i jakieś paskudne uczulenie ją dopadło wczoraj w przedszkolu (wielki bąbel na pół brzucha i pod pachami). Rano po wapnie i zyrtecu nie było po nim śladu ale katar pozostał a co za tym idzie Córcia spędziła dzień ze mną. Na szczęście wróciła z wojaży jedna z moich psiapsiół i spędziłyśmy u niej pół dnia pijąc kawę, gadając na te miłe i niemiłe tematy i bawiąc się z naszymi zawadiacko usposobionymi córeczkami, ehhh te iskierki w oczach :)

Było też ostatnio troszkę kulinarnie. W niedzielę zanim znalazłam się w szpitalu Małżon mój kochany zabrał się za wykonywanie klopsików. Szukał wpierw przepisu w necie ale jakoś mu nie wychodziło w końcu się zlitowałam, podsunęłam mu książkę Jamiego Olivera i Małżon został oświecony.
Przepis pochodzi z książki "Oliver w kuchni". Mojej pierwszej tegoż autora, którą kiedyś tam przyniósł mi Mikołaj pod choinkę. Pisałam już chyba, że Jamie to mój guru i prawda jest taka, że baaardzo często korzystam z tejże książki.
Dzisiaj postanowiłam też osłodzić sobie życie i upiekłam Krajankę żurawinowo-cytrynową. Przepis na nią jutro jak się ciacho schłodzi i zrobię fotki.
A teraz leciutko zmodyfikowane przez Małżona klopsy i podstawowy sos pomidorowy.

KLOPSY W SOSIE POMIDOROWYM JAMIEGO


1 kg mięsa mielonego (wołowo-wieprzowego)
2 kromki chleba
2 płaskie łyżeczki suszonego oregano
1/2 łyżeczki kuminu - utartego w moździeżu
1/2 papryczki chili - drobno posiekana
łyżka świeżego rozmarynu - drobno posiekanego
żółtko jajka
czubata łyżeczka musztardy angielskiej

sól, pieprz do smaku
4 łyżki oleju z pestek winogron (w oryginale oliwa)
1 łyżeczka suszonej bazylii (w oryginale 2 garści świeżej)
tarte mozzarella i parmezan do posypania - razem ok 120 g

podstawowy sos pomidorowy:
duży ząbek czosnku - posiekany
2 łyżki oliwy z oliwek
1/2 papryczki chili - posiekana (oryginale 1 suszona i pokruszona)
2 łyżeczki suszonego oregano
1200 g pomidorów w puszce - CAŁYCH!!!
łyżka octu z czerwonego wina
łyżeczka suszonej bazylii (w oryginale garść świeżej)
sól, pieprz do smaku
2 łyżki oliwy

Do garnka wlewamy oliwę i podgrzewamy na niej do miękkości czosnek. Dodajemy chili, oregano i pomidory, mieszamy delikatnie by ich nie uszkodzić. Całość doprowadzamy do wrzenia, gotujemy pod przykryciem, na małym ogniu przez ok. 1 godzinę. Po tym czasie odkrywamy, wlewamy ocet, rozdrabniamy pomidory, dodajemy bazylię i doprawiamy do smaku. Na koniec polewamy oliwą.
Sos ten wykorzystywałam do wielu dań od razu lub przechowywałam do tygodnia w lodówce lub nawet kilka miesięcy w zamrażarce. Po rozmrożeniu nadal był aromatyczny i pyszny.

W czasie gdy gotujemy sos robimy klopsiki.
Jeśli mamy mięso w kwałku to mielimy je razem z chlebem, jeśli nie, chleb drobniutko kruszymy i łączymy z mięsem. Dodajemy chili, oregano, kumin, rozmaryn, żółtko, sól, pieprz i musztardę. Mięso starannie wyrabiamy i formujemy całą górę malutkich klopsików (oczywiście wielkość zależy od upodobań).
Klopsiki smażymy w dużym rondlu, na oleju z pestek winogron, z każdej strony aż będą rumiane. Przekładamy do naczynia żaroodpornego, zalewamy sosem pomidorowym (ilość podana jak wyżej), posypujemy bazylią, startym serem i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do ok. 200 st.C. Pieczemy ok 15 minut aż ser się zrumieni.
Klopsiki mój Małżon podał z makaronem i uważam, że to połączenie godne polecenia.

Komentarze

  1. Trymaj się dzielnie:)
    Klopsiki śliczne;
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana tak mi przykro :((( Ostatnio zaniedbywałam blogi z racji zalatania i dopiero dziś do Ciebie zajrzałam i czytam co się stało.
    Mocno tulę :-*** Pamiętaj, że zawsze jak będziesz potrzebowała pogadać to jestem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pysznie to wygląda!!
    Moje dzieci kochające pomidorówkę i pomidorowe sosy do makaronu, klopsiki jadają tylko "na biało" - a szkoda...
    Ale obierając gołąbki z kapusty wsuwają mięsko z sosem pomidorowym oczywiście ;))
    Mężusia masz zdolnego niesłychanie! Trzymaj się dzielnie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mmmm ale pychotka:)Napewno wypróbuję ten przepis!

    OdpowiedzUsuń
  5. narobiłaś mi ochoty na takie klopsiki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. fajnie ze juz w domciu a mąz sie absolutnie nadaje do kuchni,danie pierwsza klasa!

    OdpowiedzUsuń
  7. ja oleję przepis!!!
    cieszę się że wracasz do zdrówka, i wspieram Cię całym serduchem jak tylko mogę;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji