Makaronowa sobota. Rigatoni ze słodkimi pomidorami, bakłażanem i mozzarellą.

Dojść z Małżonem do porozumienia bywa naprawdę ciężko. Ciągle słyszę "Nie wiem...". Wczoraj udało nam się uzgodnić, że on robi obiad na niedzielę a ja coś gotuję w sobotę. Tak się złożyło, że zanim zrobiliśmy zakupy minęła 14ta. W rezultacie ja zostałam w domu a Córcia z tatusiem pojechała do cioci. Jeszcze w samochodzie spytała "Mamusiu a czy przygotujesz dla nas posiłek w tym czasie jak będziemy u Cioci żebyśmy mieli co zjeść jak wrócimy?". Motywowana tak mądrym pytaniem z ust prawie trzylatki przystąpiłam do działania. Niestety Blondyneczka nie spróbowała makaronu gdyż wróciła śpiąc o 20ej.

Moim makaronowym guru jest Jamie Oliver. Proponuje proste, smakowite dania bazujące na kuchni włoskiej. Tym razem postanowiłam wypróbować Rigatoni ze słodkimi pomidorami, bakłażanem i mozzarellą z "Moich obiadów" tegoż autora, z moimi modyfikacjami. 
Potrawa okazała się szybką, bardzo aromatyczną i sycącą. Zdecydowanie godną polecenia.



1 niewielki, jędrny bakłażan
oliwa z oliwek
1 ząbek czosnku
mała cebula, obrana i posiekana
1 puszka (400 g) podłużnych pomidorów
1/2 łyżki octu balsamicznego
1/2 pęczka bazylii - oddzielnie listki i łodyżki
sól, pieprz
1/2 suszonej papryczki chili - pokruszone
2 łyżki jogurtu typu greckiego
300 g makaronu rigatoni lub penne (tak jak u mnie)
100 g mozzarelli - twardej
kawałek parmezanu do starcia

Bakłażana myjemy, odcinamy końcówki i całego kroimy w kostkę o boku 1 cm.
W dużym rondlu rozgrzewamy oliwę. Wkładamy bakłażana i mieszając smażymy ok 7 minut tak by równomiernie się rumienił z każdej strony. Dodajemy posiekany czosnek i cebulę. Gdy lekko się zrumienią dodajemy pomidory, ocet. Mieszamy i doprawiamy przyprawami i chili. Dokładamy też posiekane łodyżki bazylii. Gotujemy sos na małym ogniu ok. 15 minut a następnie dodajemy jogurt.
W czasie gdy sos się gotuje wstawiamy makaron. Gotujemy go zgodnie z opisem na opakowaniu w osolonej wodzie. Odcedzając zostawiamy odrobinę wody. Makaron wkładamy z powrotem do garnka w którym się gotował.
Do makaronu dodajemy powstały sos. Wszystko mieszamy. Wkruszamy mozzarellę, dodajemy porwane liście bazylii. Każdą porcje przed podaniem posypujemy startym parmezanem.


Jako, że Małżon ostatnie dwa weekendy był w domu to i porannych wypieków było więcej. Wczoraj poczyniłam Razowe bułeczki z siemieniem lnianym z przepisu Liski. Jedyną modyfikacją było zastąpienie słonecznika siemieniem lnianym. Dodałam jedną łyżkę ziaren do ciasta.
A bułeczki prezentowały się tak:

Komentarze

  1. Fajny przepis na makaron. A gdzie kupujesz twardą mozzarellę?
    Czy bakłażany są dobre o tej porze?

    OdpowiedzUsuń
  2. JM mozzarelle kupuje w Bomi, za 18,99 za kilogram, chyba nawet jest polskiej produkcji. Nadaje się do tarcia i kruszenia. Bakłażana też kupiłam w Bomi. Był zapaczkowany i całkiem nieźle się prezentował :) Danie polecam myślę, że z makaronem gryczanym było by niezłe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. juz mi smkauje ten makaron... mniam:) a buleczki tez sa cudne:)

    OdpowiedzUsuń
  4. takie aromatyczne dania sa najpyszniejsze.
    a z mężczyznami to tak jest najczęściej.. nigdy ie wiedzą co zjedliby na obiad.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji