Zupa dla Córci. O lękach.

Kiedy świeci słoneczko, chodzę do pracy, moje życie wypełnia gonitwa codzienności jestem spokojniejsza.
W domu, kiedy jestem w nim zbyt długo i to tylko z córcia albo sama nie mogąc z nikim porozmawiać, w czasie chorób wszelkich, swoich i innych, gdy za oknem zima, jesień albo po prostu szaruga pojawia się strach... uczucie, którego nie jestem w stanie powstrzymać. Strach przed chorobą, najgorszą, spadającą niespodziewanie, niszczącą wszystko, przed nowotworem.
Życie pokazało mi, że choć można z rakiem żyć to i często zabiera najbliższych. A ja bardzo boję się straty...
Boję się o Córcię, Małżona ale najczęściej myślę o sobie. O tym co mnie ominie kiedy umrę już teraz. Najgorsze jest to, że wystarczy mi mały impuls. Kilka zdań w tv, słowa przeczytane w necie czy ból w ręce albo w trzewiach i już wiem, że GO mam... wiem, że może wydać się to dziwne albo głupie ale to uczucie jest strasznie trudne do opanowania. Nie świadomość, że mogę cierpieć ale, że inni będą to ze mną odczuwać, że ominie mnie dorastanie Blondaski. Wiele razy myślałam "byle przeżyć jeszcze jedne święta, jeszcze jedne wakacje...".
Dzisiaj mimo świetnego dnia wczorajszego spędzonego z Wujaszkiem  i jego dziewczyną, mimo wczorajszych dokonań kulinarnych, mam taki dzień. Zaczął się dobrze (umyłam lodówkę, ugotowałam rosół) a potem coś zasiało panikę. W  tym momencie boli mnie już wszystko, kłuje wątroba, piecze coś z lewej strony, bolą jajniki... Zastanawiam się co zrobić, żeby wykonać wszystkie badania i upewnić się, że wszystko jest w porządku. Wiem, że i tak robię często badania krwi, cytologię, chodzę do dermatologa...
Jutro w ramach profilaktyki idę na usg piersi, może trochę się uspokoję...

I miało być o zupie. Nie będzie przepisu tylko stwierdzenie. Moja Blondyneczka może żywić się tylko krupnikiem!!! byleby była kasza, ziemniaki i marchewka a już dziecko ma apetyt :o) to taki optymistyczny akcent na dziś.

Komentarze

  1. Bardzo dobrze Cię rozumiem, bo sama miewam takie okresy strachu. Psują mi cały dzień i nie pozwalają cieszyć się życiem. Mi też wystarczy jedno słowo zasłyszane, gdzieś w radio albo tv, tytuł w necie...
    Trzymaj się, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji