5 dni nieobecności, pieczenie bez końca i pożarte Rogaliki z nadzieniem

Nie było mnie. Nie czytałam i nie pisałam a wszystko za sprawą braku internetu. Wczoraj wreszcie Aster ruszył swoja szanowną pupę i przyjechał Pan by wymienić modem... dwukrotnie bo pierwszy był niewykrywalny (!?!). Nic to późnym wieczorem wreszcie mogłam powrócić na łono blogerrów.

Weekend miałam intensywny. Małżon zaczął remont, naprawianie ścian, zdejmowanie płyt gipsowych, które popękały i nakładanie nowych. Jesteśmy na razie z remontem w lesie a jeszcze malowanie, o kuchni na razie tylko myślimy... chcę mieć turkusowe skosy tylko farby nie mogłam namierzyć :(
I wreszcie mam nową patelnię a raczej wok. Teflonowy ze szklaną pokrywą. Fajny jest i nic nie przywiera w przeciwieństwie do tego żeliwnego jaki zafundował mi "tatuś". Poza tym znaleźliśmy fajne łóżko dla Blondaski, która do tej pory śpi na samym materacu. Jest piętrowe ale z dołem leżącym na podłodze więc bez problemu pośpi na nim również malec jaki na świat przyjdzie w lutym. Na razie to tylko znalezisko, na które trzeba znaleźć fundusze, sponsorów niestety brak.

Kulinarnie weekend był obfity w wypieki. Pizza, muffinki a w niedzielę Samosy i Rogaliki. Dzisiaj podzielę się z Wami przepisem i wrażeniami dotyczącymi tych ostatnich. O Samosach napiszę wieczorem lub jutro.
Przepis zaczerpnęłam z Pracowni Wypieków . Nadziałam powidłem i świeżymi śliwkami oraz masą orzechowa z przepisu Nigelli ("KUCHNIA. Przepisy z serca domu.",  przepis na 'Babkę z pekanami i syropem klonowym'). Zniknęły nie wiem kiedy. Pulchne, lekkie, drożdżowe i to nadzienie... orzechowe moim ulubionym choć Małżon z Córcia zajadali się śliwkowym i wszystko tak łatwe w przygotowaniu.


ROGALIKI DROŻDŻOWE Z NADZIENIEM
(mi wyszło 30 małych rogalików)
ciasto:
500 g mąki
25 g drożdży
50 g cukru
250 ml mleka
2 jajka
40 g masła
1/2 łyżeczka soli
1 jajko do smarowania
nadzienie orzechowe na połowę rogalików:
35 g mąki pszennej
15 g miękkiego masła
1/2 łyżeczki cynamonu
75 g pekanów (u mnie orzechy włoskie) - grubo posiekane
60 ml syropu klonowego lub miodu

do nadziania drugiej połowy:
powidło (po pół łyżeczki na rogalik)
8 węgierek (bez pestek i pokrojonych na polówki, po połowie na rogalik)


Drożdże mieszamy z 1/4 szkl mleka, 1/2 szklanką mąki i 1 łyżką cukru. Robimy rozczyn i odstawiamy na kilka minut.
Jajka ubijamy z cukrem, pod koniec ubijania dodajemy sól, następnie łączymy z rozczynem. Wsypujemy resztę mąki i wyrabiamy gładkie ciasto - stopniowo dolewając mleko. Ja zrobiłam to mikserem z hakiem.
Ciasto powinno być gładkie.
Do wyrobionego ciasta dodajemy roztopione masło. Odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrastania na ok. godzinę.
Robimy nadzienie. Widelcem mieszamy mąkę z masłem a gdy powstaną grudki podobne do kruszonki dodajemy cynamon, orzechy oraz syrop klonowy. Mieszamy aż otrzymamy lepką i sprężystą masę.
Wyrośnięte ciasto dzielimy na porcje i robimy z nich rogale. Ja ciasto podzieliłam na 4 części, każdą z nich rozwałkowałam na koło, przekroiłam na 8 trójkątów, nałożyłam nadzienie i zwinęłam zaczynając od szerszego końca. Odstawiłam do wyrastania układając je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia na około 20 minut.

Piekarnik nagrzewamy do 200 st.C, ja w między czasie zmniejszyłam temperaturę do 180 st.C bo za szybko mi się rumieniły. Rogale smarujemy rozbełtanym jajkiem i pieczemy ok. 12 minut (ten czas może ulec wydłużeniu lub skróceniu, w zależności od wielkości rogalików).

Komentarze

  1. Ależ smakowicie! W tym tygodniu będę robić test na nabiał. Bo teoretycznie przeciwciała powinny już nie żyć, zatem zobaczymy jak zareaguję:) Jak będzie ok. to na 4 tygodnie odstawię gluten.
    W weekend planuję zrobić małe karpaciątka. A maszyna wciąż stoi w pudle. Nie mam odwagi...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji