Hard core nie tylko kuchenny i zabawa

Znowu ciężki dzisiaj był dzień. Hardcorowy jak to mówią... choć Córcia u babci a ja na zwolnieniu teoretycznie wypoczęta...
Przede wszystkim miałam perspektywę sprzątania wiekuistego brudu, nie nie u siebie, ale u mojej babci od strony taty. Zanim tam jednak dotarłam prawie zemdlałam w autobusie. Na czas wysiadłam bo nogi się pode mną już uginały i oblał mnie zimny pot. Źle znoszę stanie w autobusie w upał a prosić o miejsce nie umiem, może potem jak brzuch mi podrośnie... a u babci...
Wstyd się przyznać, że w ogóle do tego doszło ale mam ojca abnegata totalnego, który tylko teoretycznie zajmuje się swoja mamą a moja babcią. Może nie powinnam o tym pisać ale po prostu muszę!
Razem z bratem wyrzuciliśmy 5 worów śmieci typu butelki, papiery i zeschnięte liście z kwiatków i inne rzeczy... szorowanie sanitariatów, odkurzanie takiego pokładu kurzu jakiego w życiu swoim nie widziałam... miał pewnie kilka lat, na dodatek w kuchni góra naczyń, blaty w okruchach i śladach, szorowanie i jeszcze raz szorowanie. A najlepszy był stół. Miał na sobie 4 obrusy, bo zamiast prac był kładziony kolejny, kolejny i jeszcze kolejny. Pranie też zrobiliśmy... W pomaganiu babci nie ma nic dziwnego ale to co my robiliśmy powinny robić jej dzieci czyli mój ojciec, który jest tam codziennie a nie robi nic prócz picia piwa oraz jego siostra, która jak się okazuje łaskawie raz w tygodniu myje babcię i ja przebiera... wyobrażacie sobie smród i obrzydzenie jakie czułam babcię przebierając i myjąc??? nie chodzi o obrzydzenie do babci, bo tego nie czułam, ale raczej o to jaki był zapach i mdłości jakie mnie nękały... WSTYD mi, że mam takiego ojca! i jeszcze "tatuś" śmie opowiadać jak to zajmuje się babcia i o nią dba!!!
Uwinęliśmy się z podstawowym sprzątaniem w 3 godziny! czyli można tylko trzeba chcieć jak powiedziała babcia. Na generalne mycie szaf, szafek i pierdułek czasu i sił nam nie starczyło ale i tak jest lepiej niż było.

Do domu wróciłam o 17ej i zaległam przed tvizorem. Byłam wyczerpana i psychicznie i fizycznie umordowana. Źle znoszę takie akcje, emocjonalnie podchodzę do tego, inaczej nie potrafię. Po prawie przespanym "Asterixie i Obelixie" przełączyłam program na MTV Rocks. Rzadko oglądam kanały muzycznie a tu niespodzianka. Leciała jakaś audycja NuMetal Top10 a w niej nie inaczej tylko faktycznie topowe kawałki z mojej młodości wczesnej, bo przecie teraz też młoda jestem, nie?
Na miejscu 5 zastałam  S.O.A.D Chop Suey, mój ukochany teledysk i utwór tej grupy. Znacie??? jeśli nie posłuchajcie! odreagowałam innymi słowy!



a potem był Papa Roach, Korn, Linkin Park i Limp Biskit czyli klasyka, moja klasyka z imprez w klubie studenckim Park. A wieczór dopiero się zaczął... MIŁEGO WEEKENDU!!!

A NA KONIEC PROPOZYCJA WYGRANIA ODE MNIE DROBIAZGÓW WŁASNEGO AUTORSTWA. SZCZEGÓŁY ZNAJDZIECIE W WYTWORACH

Komentarze

  1. A jutro sobie zafilcujemy na maksa! To dopiero będzie odreagowanie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że przynajmniej Brat do pomocy chętny! Och, filcuj na zdrowie po tym sprzątaniu! :))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji