Drożdżowe Babki Pocieszycielki ze śliwkami

Dzień intensywny nie może być dniem straconym :) wszystko zapowiadało się względnie optymistycznie ale do domu wracałam zdołowana.

Filmy zamówione, paczuszki ekspresowo wysłane (mam nadzieję, że jutro do Was dziewczyny Drogie dojdą!!!), sprawy bankowe pomyślnie załatwione a potem pyszna indyjska kanapka we FreshPoincie popita kawką... tuż przed nieszczęsnym spotkaniem z Bratem...
Wiecie, rodziny za fajnej to ja nie mam, tzn. powiem wprost "tatuś" masakra pijak, z całą resztą oprócz brata nie specjalnie mam dobry kontakt, no może jedynie z babciami ale głównie telefoniczny. A propos telefonów, Brat oddał mi mój stary telefon, w którym kolega miał zdjąć simlocka... jak się okazało nie udało się więc teraz nie ma żadnego softu i nie da się całkiem z niego korzystać... cóż.
Brat na spotkaniu stawił się zdołowany mieszkaniem z ojcem, czemu całkiem się nie dziwię (teraz będę narzekać więc znudzonych odsyłam od razu do przepisu) ale nie robi też nic by z nim nie mieszkać... jak to ładnie ujął w dniu dzisiejszym "nie może sobie pozwolić, ze swoimi potrzebami i zarobkami na życie na kredyt...".
A czy ja mogę??? ja nie miałam i nie mam wyboru! wynajem i kredyt to były te same pieniądze, to po raz. Po dwa, nie chciałam żyć na tykającej bombie w takim domu, i po trzy brat za czynsz nie płaci, robi to w dużej mierze ojciec, mieszka z nimi dziewczyna brata, która też we wszystkim współuczestniczy... i to on jest w tej najgorszej sytuacji? On twierdzi, że musi mieć kasę na paliwo, na ewentualne naprawy samochodu i spłatę raty za tenże i za resztę żyje... a ja samych opłat mam ponad 3 tysiące z kredytem i przedszkolem włącznie a priorytetem jest to, żeby dziecko miało co zjeść i w co się ubrać... i nie zamawiam sobie podkoszulek z USA tylko szperam po lumpach i wyprzedażach...

Zdołowałam się faktem tak rozbieżnych potrzeb i braku zrozumienia ze strony brata. Nie dodałam jeszcze jednego. Wszystko tak naprawdę rozbija się o to, że 1/4 mieszkania, w którym Brat i "Tatuś" mieszkają jest moja, jako spadek po mamie... żaden z nich nie poczuwa się by mnie spłacić, co załatwiło by wszystkie nasze finansowe problemy, ani żaden nie chce mieszkania sprzedać... a ja ledwo koniec z końcem wiążąc muszę żyć na kredyt i to nie jeden, i ciągle uczyć się cieszyć najdrobniejszymi drobnostkami a gdy mogę wziąć udział np. w takim Festiwalu Filmowym i wydać na to całe 36 zł mam uczucie jakbym robiła nie wiadomo jak wielką rzecz...
Przytłacza mnie taka sytuacja. Najgorsze jest to, że nie widzę żadnego wyjścia z tej sytuacji a cała rodzina uważa, że to ja mam najlepiej bo mam wszystko a Brat ma najgorzej, o presji i stresie jaki mi towarzyszy dzień w dzień nie myśli nikt.

No dobra skończę już te wywody bo sama sobie raczej dobrze nimi nie robię...

Kiedy o 15ej dowlokłam się z powrotem do domu psiapsiółka porudziła moją sierść a ja upiekłam pyszne jesienne ciacha. Poczułam się doinwestowaną Wiewiórą pełną i z pełną gębą :) babeczki oczywiście :)


DROŻDŻOWE BABKI POCIESZYCIELKI ZE ŚLIWKAMI

zaczyn:
15 g świeżych drożdży
50 ml ciepłego mleka
łyżeczka cukru waniliowego

ciasto właściwe:
1,5 szkl. mąki pszennej
2 żółtka
60 g margaryny lub masła
75 g cukru
100 ml ciepłego mleka

śliwki węgierki w temperaturze pokojowej - po jednej na babeczkę

kruszonka:
20 g masła
czubata łycha cukru
szczypta cynamonu
po czubatej łyżce maki i płatków owsianych

Mieszamy składniki zaczynu i odstawiamy na 10 minut w ciepłe miejsce by drożdże ruszyły.
Po tym czasie dodajemy resztę składników i dokładnie wyrabiamy łyżką. Odstawiamy na ok godzinę do wyrośnięcia.
Śliwki pestkujemy i dzielimy na części.
Składniki kruszonki zagniatamy palcami w miseczce by przypominały konsystencją okruszki.
Gdy ciasto wyrośnie foremki do babeczek lub do muffinek wykładamy papierowymi foremkami lub smarujemy masłem. Piekarnik nagrzewamy do 180 st.C.
Do każdej foremki nakładamy ciasto (ja otrzymałam 8 dużych muffinkowych babeczek), wtykamy śliwki i posypujemy kruszonką.
Pieczemy ok. 25 minut. Studzimy w foremkach bo się ciasto nie rozwaliło gdyż jest dość miękkie.

Komentarze

  1. Śliwki i drożdżowe uzależniają :) Pysznie wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, Wiewióra, jak ja Ciebie kobieto doskonale rozumiem...

    OdpowiedzUsuń
  3. 3maj się, bo nic innego powiedzieć nie mogę. A brat, cóż, młody jest jeszcze i głupi. Kiedyś spojrzy na świat inaczej.
    Przypominają mi się słowa znajomej, jak marudziła, że jest jej ciężko, że ledwo wiąże koniec z końcem, a do kosmetyczni to już tylko raz w miesiącu chodzi. Pokiwałam tylko głową, bo i tak nie zrozumiałaby, że można nie mieć kasy iść do kosmetyczni nawet raz w roku.

    OdpowiedzUsuń
  4. To przykre! ale głowa do góry kochana ...jutro będzie lepiej. Moja babcia ( obecnie98 letnia) zawsze mówi"Da Bóg dzień- da Bóg radę" ....Najważniejsze,ze zdrowie Wam dopisuje...To przecież najważniejsze. POZDRAWIAM GORĄCO ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Doskonale Cię rozumiem (sama ostatnio przechodziłam podobną irytację, tudzież wzburzenie). Przesyłam moc pozytywnej energii;)

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja tęsknię za moją rodzinką:)i wiem,ze moje rodzeństwo i tato(mama nie żyje)sa najukochańszymi ludzmi na świecie i wiem,ze zawsze znajduję w nich oparcie a ich domy sa moimi. Oczywiscie różnie w zyciu bywa a moj wyjazd bardzo nas do siebie zbliżył. Przykro slyszeć,że u Ciebie takie problemy:( Nie poddawaj się atmosferze w tamtym domu.
    3maj sie ciepło i ciesz z tego co masz i cię otacza...

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyglądają cudnie! Zjadłabym takie do herbatki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojej, o tym filmie ostatnio mówiła mi mama mojego chłopaka. Skoro i Ty go polecasz, to czas obejrzeć! :) Babeczki wyglądają cudownie. Ja właśnie opublikowałam jak w domu zrobić kawę z pianką, także myśle, że rychło w czas- może Ci się przyda do tych cudeniek! :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji