Wiatr, Wiedźma i Ryżowa wariacja na temat kurczaka curry i brzoskwiń

Czasami korzystam z książek i publikacji a bywa i tak, że sama ruszam głową i powstaje wyśmienite danie. Dzisiejsza wariacja jest na to dowodem. Bardzo sycące danie z ryżu, kurczaka i brzoskwiń będące dowodem mego uwielbienia dla klasycznego risotta ale i kuchni orientalnych.

300 g ryżu długoziarnistego
kawałek jasnej części pora
2 łyżki oliwy z oliwek + łyżka masła
1 litr bulionu drobiowego
sól, pieprz
garść rodzynek

2 piersi z kurczaka
przyprawa curry
sól, pieprz

mała puszka brzoskwiń
szczypiorek lub posiekany por do dekoracji

Ryż płuczemy, pora drobno siekamy. 
Kurczaka kroimy w kostkę posypujemy przyprawami. Zostawiamy na pół godziny a następnie smażymy na rumiano. Brzoskwinie odcedzamy i kroimy.
W głębokim rondlu rozgrzewamy oliwę z masłem, podsmażamy pora. Gdy jest miękki wsypujemy ryż. Smażymy aż będzie szklisty. Od tej pory wlewamy do rondla po ok. 100 ml bulionu. Mieszając gotujemy ryż ok 20 minut co i rusz podlewając bulionem, tak by ryż całkowicie wchłonął płyn przed kolejnym podlaniem. Mniej więcej w połowie gotowania dorzucamy garść rodzynek. Ryżotto pod koniec gotowania powinno być kleiste a sam ryż miękki.
Do ryżu wrzucamy brzoskwinie i kurczaka. Mieszamy i jeszcze chwilę podgrzewamy. Ewentualnie doprawiamy do smaku.
Nakładamy do miseczek ozdabiamy posiekanym porem lub szczypiorkiem dla podkreślenia kolorytu i smaku..


Wczorajszy tzw. wolny dzień przeczytałam w sposób dosłowny. Obudziłam się i już w moim ręku leżała książka. Choć nie przepadam za czasem wiecznych piżamowców to wczoraj takowym byłam. Przekładałam się tylko z pomieszczenia do pomieszczenia, robiłam kolejną herbatę i jadłam różne rzeczy. Jedynie odkurzyłam Azyl i na 19tą  pojechałam do lekarza. Nie musiałam gotować jedyne co to zatracenie w wiedźmowej rzeczywistości. Oj tak "Zawód: Wiedźma" i "Wiedźma Opiekunka" czyta się jednym tchem. Kiedyś pochłonęłam pierwszy tom a od wtorku pożarłam kolejne trzy pożyczone hurtem z biblioteki. Olga Gromyko przenosi w niesamowity świat. Trolle, elfy, wampiry i wiedźmy są w nim na porządku dziennym tak jak i zdrada, miłość i przyjaźń a Stefan, mój kocur Stefcio, tymczasowo został przeze mnie okrzyknięty Mantykorą Kociozmorą. W końcu co rano znajduje wielką kupę obok kuwety a nie w środku...

Wiatr nie sprzyja dobrym myślom więc i wczorajszy dzień i dzisiejsza noc nie były łatwe. Boję się wiatru, mam w sobie niepokój. Budziłam się, przypominałam sobie różne rzeczy. Córcię odebraliśmy wieczorem i zaszczyciła nas swoją osobą, nocną porą, w naszym łóżku. Spała smacznie, teraz się kąpsa, humor jej dopisuje. Liczę na lepszy, pogodniejszy dzień niż wczorajszy szczególnie, że na kredensie leży już kolejna powieść... tym razem o Wikingach, "Saga Sigrun" Elżbiety Cherezińskiej. Po przeczytaniu pierwszej strony wiem, że nie zostawię jej w spokoju dopóki nie skończę. Dobrze, że cykl ma jeszcze dwa tomy...

Komentarze

  1. Takie ruszanie głową to ja rozumiem! Zwłaszcza, że bardzo lubię łączenie owoców, orientalnych przypraw i mięsa!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo, Saga Sigrun, bardzo polecam, naprawdę cudowna książka. Wciąga bardzo i ma w sobie jakąś taką magię. Magię dnia codziennego delikatnej, a zarazem dzielnej kobiety, sprzed kilkuset lat. Druga część jest podobna, jeśli chodzi o klimat, a jednocześnie jest zupełnie inna. Z resztą każda z książek opowiada tą samą historię, z perspektywy innej osoby. Jednocześnie każda z nich tę historię ciągnie kawałek dalej. Nawet Pasja według Einara mocno wciąga, chociaż jest to najbardziej chyba nielubiana przeze mnie postać.
    Pozdrawiam i życzę miłej lektury.
    P.S. Mam nadzieję, ze wybaczysz mi, że się tak tej książki uczepiłam, po prostu dawno żadna nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. Zwłaszcza że, podobnie jak autorka, zajmuję odtwórstwem historycznym i zwracam uwagę na bardzo dziwne rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja najbardziej lubie te wymysly naszych wyobrazni :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji