WALĘtynki lub w podłogę czyli Święto Budowlańca :)

Wszelkie święta komercyjne zawsze mnie mierziły ale... czasy buntu przeminęły. Stałam się kobitą dojrzalszą, mamą, naście lat było dawno temu a co za tym idzie moje podejście do takich spraw jak Walentynki też się trochę zmieniło. W gonitwie myśli, w rutynie, która dopada mnie i Małżona każdego dnia warto znaleźć przypominacz, choćby taki obleśnie czerwony, przesłodzony, walentynkowy, by pomyśleć o tych ukochanych osobach i powiedzieć "Pamiętasz? Kocham Cię!".
A jeśli do tego dodamy jakieś serducho własnej roboty, takie słodkie, do schrupania? wtedy ani dzień, ani wieczór nie może być zły!!! Ja mam w planach pieczenie z Córcią Waniliowych Serc. Obiad na szczęście wczoraj zrobiłam na dwa dni :) Przy okazji wreszcie wypróbuję nowe foremki serduchowe. Na ww łakocie zapraszam po południu.

A propos walenia... wczoraj się nieźle wyWALIłam... a Stefan był tego bezpośrednią przyczyną. Szalał wieczorowa porą, jak strzała śmigał z blatu na podłogę, galopem na wersalkę itp. Niosłam talerz z kolacją dla Blondaski a w tym czasie kot wbiegł mi pod nogi. Sama nie wiedziałam co mam ratować najpierw... talerz, brzuch czy może jeszcze coś...
Rymsnęłam na kolana, jedzenie pospadało z talerza ale ani brzuch, ani talerz nie ucierpiały. Tylko nerwy zszargane i to do tego stopnia, że w nocy co chwilę się budziłam sprawdzając czy nie rodzę, czy Syncio się porusza... Masakra! w takich chwilach mam ochotę napisać "rudy kot Stefan szuka nowego domu!".

Ukojenia nie dało nawet do bólu romantyczne zakończenie "Wiedźmy naczelnej". Może "Cukiernia pod Amorem", którą zamierzam dzisiaj napocząć sprawi, że moje myśli popłynął w innym kierunku?

Komentarze

  1. Nie wywalaj się już więcej, a walentynkuj :D Buziole :*

    OdpowiedzUsuń
  2. święto budowlańca, dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No, masz rację...
    Szkoda tylko, że tak kultywowane nie są nasze polskie święta..
    Uważaj na siebie!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji