Drożdżówka jabłkowa z cytrynowym lukrem

Drożdżowe w kolejnej, bardziej jesiennej odsłonie. Naszło mnie na ciasto z jabłkami w środku, pod rękę napatoczyła się też cytryna. Gdy już zrobiło mi się bardzo kwaśno pomyślałam o słonecznych rodzynkach i o lukrze. Błyszczącym i zdecydowanie słodko-kwaśnym.


ciasto:
1,5 szklanki mąki
75 g cukru
30 g drożdży
70 g miękkiego masła (może być roślinne)
1 jajko
120 ml mleka
1 łyżeczka cukru waniliowego
1 duża antonówka
2 garści rodzynek
1/4 łyżeczki skórki cytrynowej

lukier:
3 czubate łyżeczki cukru pudru
sok z 1cm plastra cytryny

Wszystkie składniki oprócz owoców mieszamy mikserem. Ważne by składniki były ciepłe. Przykrywamy miskę i zostawiamy do wyrośnięcia na ok. pół godziny. Po tym czasie dodajemy rodzynki, pokrojone w słupki jabłko. Mieszamy i zostawiamy na kolejne półgodziny.
Piekarnik nagrzewamy do 170 st.C. Blaszkę do keksówki wykładamy papierem do pieczenia. Przekładamy ciasto i pieczemy ok 45 minut.
Mieszamy składniki lukru i polewamy nim jeszcze ciepły placek.
Otrzymujemy wilgotne, orzeźwiające i kwaskowe ciasto lekko przełamane słodyczą suszonych winogron.

Komentarze

  1. U mnie też dziś drożdżowo:) ...nie ma to jak kubek zimnego mleka i kawał drożdżowego placka:) pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie skomponowałaś składniki! Roboty przy nim nie ma za dużo, a do herbatki drugośniadaniowej idealna przekąska. Herbatki już chyba bez cytrynki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Drożdżowe o żadnej inne porze roku nie smakuje tak doskonale, jak jesienią...

    OdpowiedzUsuń
  4. ten lukier jest niesamowity :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ale narobilas mi smaku na takie drozdzowe ciacho, a Twoje wyglada bardzo apetycznie, mniam:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji