Zdechłe chryzantemy, paluszki z parmezanem i ciasteczka z czekoladą.

Kolejna niedziela. Poranek. Szum zmywarki i szczebiot blond córci. Na stole stoją zdechłe chryzantemy, które nie wiadomo czemu mimo doniczki przetrwały tylko 2 tygodnie. Cóż, Małżon się starał i wybrał nawet moje ulubione złoto-rude. Niestety chyba przyjdzie mi je dzisiaj wywalić...
Sobota była dla mnie pracowita ale nie żałuję tego. Wieczorem przyszli znajomi ze swoja córeczką. Dziewczyny się bawiły a my jedliśmy, piliśmy wino i rozmawialiśmy a na koniec kilka partyjek remika rozegraliśmy. Wszystko w towarzystwie paluchów z ciasta półfrancuskiego na ostro z parmezanem, ciasteczek cynamonowych w czekoladzie, Wikinkgów, muffinek cappuccino z czekoladą oraz sałatki gyros (przyniosła ją Psiapsióła) oraz pikantnego kurczaka z ananasem i grzybami mun. Towarzyszyły nam piosenki Natalki Kukulskiej i Fasolek oraz tańce w kółeczku na dywanie. Jako że nie nadużyłam i spać poszliśmy ok. północy dziś czuje się świetnie. Lekko rozerwana ale nie zmęczona, raczej zrelaksowana. Mam do spisania 3 przepisy inspirowano-autorskie i postaram się je dzisiaj zamieścić.
Na razie muszę odkurzyć, może Małżon pomoże pomyć podłogi a  tutaj kilka ćwiczeń ruchowych...



W zeszły weekend Małżon zrobił mi niespodziankę i dał szanse na obejrzenie "StreetDance". Oczywiście fabuła banalna ale nie o nią tu chodzi. Choreografia rewelacyjna!!! muzyka świetna. Nie mogłam się napatrzeć. Ależ chciałabym tak tańczyć!!!
Poza tym oglądaliśmy tez "Księcia Persji" i o dziwo mi się podobał. Świetni aktorzy i fajne efekty. Lekkie kino, malownicze i dynamiczne. Polecam weekendowo oba filmy :)

Komentarze

  1. właśnie w mojej kolejce filmowej jest street dance :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji