Lepszy dzień

Dzisiaj był dla mnie zdecydowanie lepszy dzień. Małżon zakupił mi kurtkę więc już nie będę marzła. W dodatku odkryłam sklep z fajnymi ciuchami czyli Bereshkę. I nawet ceny są w miarę choć aktualnie nie na miarę moich możliwości.
Poza tym odwiedziliśmy spontanicznie i niespodziankowo teściową i załapaliśmy się na wyśmienity obiad czyli kotleciki z kurczaka, ziemniaczki i marchewkę z groszkiem. Mniam!
Jedyne czego żałuje to to, że nie potrafię zapanować nad emocjami i kiedy Małżon wreszcie jest w domu ja ciągle się o coś czepiam. Zbiera mi się kiedy go nie widzę a potem warczę, zresztą to chyba troszkę efekt odzwyczajania się od siebie w dni powszednie by potem się znowu przyzwyczajać w weekend a właściwie w niedzielę.
Zapraszam też do obejrzenia Nowości zielono kwiatkowych czyli tego co udało mi się wreszcie ulepić w ostatnich dniach.
A jutro znowu piekę razowiec :)

Komentarze

  1. Bershkę :) też bardzo lubię
    a razowiec upiekłam dziś, ale chętnie wpadnę po kolejny pomysł na chlebek na przyszły tydzień

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji