Niedzielne muffiny cytrynowe z jabłkiem, migdałami i lukrem

"-Jest niedziela i coś bym połasował...
-Co mam upiec???
-Nie wiem.
-Ja bym zjadała Murzynka zaryzykujesz?
-Nie... nie wiem co chcę... coś bym połasował przy niedzieli..."
No i jak ma mnie nie trafiać szlag? Oczywiście skończyło się muffinami. Nie takimi jak zwykle. Cytrynowymi, jabłkowymi i sycącymi jednocześnie. Aromatyczny obłęd! 
Małżon stwierdził, że jeśli będą dobre to zje... ha jak nie on to ja!!!


2 szkl. mąki
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
2/3 szkl. cukru
szczypta soli
1/4 łyżeczki skórki startej z cytryny

1 duże jajko
2/3 szkl. śmietanki 18% - nie kwaśniej, kremowej i lejącej
100 g masła - rozpuszczonego i wystudzonego

1 spora Anotnówka
kilka rodzynek
kilka migdałów posiekanych dość grubo

plaster cytryny
5 łyżeczek cukru pudru

Mokre i suche składniki mieszamy w dwóch miskach, zawartość obu misek łączymy ze sobą. Jabłko obieramy i 3/4 kroimy w drobniutkie kawałeczki, które mieszamy z ciastem a pozostałą cząstkę na 12 części.
Blaszke wykładamy papilotkami. Do każdego otworu nakładamy ciasto w 2/3 wysokości. Do każdej porcji wkładamy po kawałku jabłka oraz po kilka bakalii.
Pieczemy w 180 st.C przez 25 minu.
W tym czasie mieszamy cukier puder z sokiem z plastra cytryny. Powstałym lukrem smarujemy muffinki tuż po upieczeniu.

Komentarze

  1. no i znowu mi sie chce muffinek:) Twoje wygladaja bardzo apetycznie, mniam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. czytam twoje motto na blogu i w pełni sie z Tobą utożsamian :) mam po 30stce i fotografowanie jest mi obce chociaz wciąż sie rozwijam w tej dziedzinie :) mufinki wygladaja apetycznie :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji