Wczesną porą w wiewiórczym azylu

Co robię w domu już o godzinie 14ej??? otóż siedzę i odpoczywam. Córcia zwymiotowała w drodze do przedszkola i Małżon wpadł na pomysł, że jeśli wyjdę wcześniej z pracy to on po nas przyjedzie np. na godzinę 13tą i razem wrócimy. Tym sposobem już jesteśmy i czekamy na spotkanie z psiapsiółami.

Miałam dobre przeczucie piekąc słodkości do pracy. Koleżanki i kolega sprezentowali mi paczkę Rafaello oraz 4 książeczki z serii Rzeczypospolitej Podróże Kulinarne. Tak więc będę katować Was i domowników kuchnią tajską, chińską, japońska i francuską :)


Boli mnie dzisiaj głowa ale to chyba dlatego, że tak się zmienia pogoda. Rano było słonecznie i pięknie, dobrze się nam rozgarniało kopczyki róż i podziwiało cudne prymulki i żonkile, a teraz pada i chmury zakryły niebo. Nie mogę się nadziwić zmianom jakie zaszły w ogrodzie przez te półtora tygodnia kiedy byłam na zwolnieniu... Zdjęcia wiosny w ogrodzie postaram się zrobić jutro, byleby była ładna pogoda.

Komentarze

  1. Jak widzę u Ciebie nowy wpis o tak wczesnej porze, to aż mi ciarki przebiegają po plecach, bo wiem, gdzie powinnaś być o tej godzinie, a jeśli nie jesteś, to zapewne coś się stało!
    Mam nadzieję, że z Blondaską to nic poważnego.
    pa

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie spokojnie :) po prostu chyba ma chorobę lokomocyjna, na szczęście w małym stopniu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. mam całą serię tych książeczek i bardzo lubię z nich korzystać;)z tych które masz najbardziej chyba lubię dwie pierwsze;)

    OdpowiedzUsuń
  4. kocham ta serie. szczegolnie wegierska. Poza przepisami wiele ciekawostek kulinarnych... czekam z niecierpliwoscia na przepisy w Twoim wydaniu i....zostaje u Ciebie na dluzej ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Vanilla bardzo mi miło, że u mnie zostajesz :) ja do Ciebie też zajrzę nie raz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam tą serię książek. Mam całą:) Najbardziej lubię węgierską i serbską:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji