Raod House, Racuchy Ziemniaczane z Szynką i filcowe torbiska oraz malutkie Candy

Leniwo dzisiaj. Po wczorajszym sprzątaniu na dzisiaj niewiele mi pozostało. Sałatka, chleb, trochę porządków w szafkach. Blondasek poszedł wczoraj wcześnie spać więc prawie dokończyłam moje filcowe torby a dziś od rana oglądałam.
Małżon zrobił mi niespodziankę. Pisałam już jakiś czas temu o jednym z moich ulubionych filmów z Patrickiem... "Road House", w polskim tłumaczeniu "Wykidajło". Jak na koniec lat 80tych moim zdaniem świetny. I trochę mordobicia, i miłości a ta muzyka... Rewelacyjny Jeff  Healey, niewidomy bluesman, który daje czadu na gitarze leżącej na kolanach. I Patrick, młody, super zbudowany... ale to nie on mnie powalał w tym filmie. Sam Elliot, aktor głównie westernowy tutaj jako stary wyjadacz pilnujący klubowego porządku. Mniam.

I mam wreszcie całą szafkę na moje twórcze szpargały. Pałętały się po kilku miejscach i przeszkadzały wszystkim. Małżon się zlitował i opróżnił z płyt jedną z łazienkowych szafek. Dzisiaj poprzekładałam moje rzeczy i wreszcie jestem happy :)

Zapraszam dzisiaj na Racuszki ziemniaczane. Kuchnia skandynawska obfituje w ziemniaki. Tym razem znowu małe co nieco z Norwegii (Atlas Kulinarny Świata). Mężowi niezbyt smakowało ale mi bardzo, Psiapsiółce również. W smaku trochę podobne do ukochanych w dzieciństwie łódeczek z panierowanej mortadeli. Niedrogie, niebyt tłuste, idealne do świeżej sałatki z pomidora i cebuli.


RACUSZKI ZIEMNIACZANE

400 g ziemniaków
120 g wędliny ( u mnie pół na pól szynka i wiejska kiełbasa, pokrojone w kostkę)
120 g tartej bułki
130 ml śmietany
1 jajko
3 łyżki żółtego tartego sera, najlepiej norweskiego, u mnie Cheddar
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
sól, pieprz, gałka muszkatołowa, olej do smażenia

Ziemniaki obieramy i gotujemy w osolonej wodzie. Odcedzamy i ugniatamy. 
Mieszamy 2/3 bułki ze śmietaną, jajkiem, natką i serem. Dodajemy wędlinę, doprawiamy i łączymy z masą ziemniaczaną.
Formujemy okrągłe racuszki, obtaczamy w reszcie bułki tartej i smażymy na oleju. Podajemy na ciepło.


Na koniec kilka torebkowych fotek z dzisiejszego poranka. Niebawem więcej szczegółów tutaj.

Dokończona torebka z filcowania z jm. Już z podszewką i sznurkiem, również ufilcowanym.


I druga, z krótkim paseczkiem, jeszcze bez podszewki i suwaka. Z kieszonką i kwiatko-jaszczurką na wierzchu.


I jeszcze mały konkursik zwany inaczej Candy:) 
Kto pierwszy odgadnie skąd pochodzi cytat "To wszystko jest szyte grubymi nićmi!" otrzyma mały upominek. Dodam tylko, że chodzi mi o polską komedię z lat 80tych.

Komentarze

  1. Wow! Ja jeszcze pierwszej torby nie skończyłam, a Ty już i drugą robiłaś! Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo by mi smakowały. A chłopakom jeszcze bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. no to ja daję w ciemno- Vabank;)

    ps. domagam się króla Stefana;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Droga Panno Malwinno strzał w dziesiątkę :)
    Stefan będzie jutro :) muszę go dopaść w jakiejś uroczej pozie w blasku słońca :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo klimatyczne torby,zwłaszcza brązowa z turkusem;-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji