Wyrodna matka, filce i chleb z garnka

Wyrodna matka to ja! Przynajmniej dzisiaj. Oddawałam się dwukrotnie filcowaniu a potem okazało się, że w tym samym czasie Córcia zaczęła gorączkować. Mam wyrzut choć tak naprawdę nic innego poza 38.3 nie świadczyło o zachorowaniu bo chrycha i prycha od dawna. Wczoraj byłyśmy "na kulkach" i myślę, że takie podróże gorącym autobusem, potem hasanie i wietrzenie, mogły Blondaskowi zaszkodzić. Mamy weekendowego pecha, gdyż zawsze kiedy mamy plany na sobotę i niedzielę coś się wydarza.

Filcowałam torbę oraz sznurki na ramię do nowej i starej torby. Teraz wszystko musi wyschnąć i będę mogła wszywać podszewkę, suwak i naszywać kieszonkę, no i pokazać co wyszło wiewiórczym łapom :)

Poza tym naleśnikowo u nas. Wczoraj i dziś smażyłam placki żeby pożreć je z powidłem. Zapakowałam część w pojemniczek kiedy wybywałyśmy wczoraj się bawić. Dojadałyśmy też gulasz i upiekłam chleb. Z racji braków szafkowych, które niestety odkryłam wieczorem, oraz chronicznych późnych powrotów Małżona, powstał nowy chleb pszenno-żytni z rodzynkami, z garnka. Bazą był przepis Liski. Zamiast orkiszowej dodałam mąkę pszenną i mąkę żytnią oczywiście pełnoziarniste, i otręby pszenne.


CHLEB PSZENNO-ŻYTNI Z RODZYNKAMI Z GARNKA

100 g zakwasu żytniego
120 g mąki pszennej z pełnego przemiału
40 g otrębów pszennych
40 g mąki pszennej zwykłej
100 g wody

Wszystkie składniki mieszamy w misce, przykrywamy folią i odstawiamy na 12 godzin.

W tym samym czasie przygotowujemy po 60 g rodzynków i gorącej wody.
Rodzynki zalewamy wodą i odstawiamy na 12 godzin.

Na drugi dzień rodzynki razem z wodą, w której się moczyły dodajemy do zaczynu razem z następującymi składnikami:

400 g mąki pszennej
100 g mąki żytniej pełnoziarnistej
250 g wody
1 łyżeczka miodu
10 g świeżych drożdży
1,5 łyżeczki soli

Ciasto wyrabiamy mikserem.
Garnek żeliwny wykładamy papierem do pieczenia, wkładamy ciasto, przykrywamy garnek przykrywką i odstawiamy do wyrastania na ok. godzinę.
Następnie wstawiamy garnek do zimnego piekarnika, nastawiamy temp. 220 st.C i pieczemy ok. 30 minut. Po tym czasie zdejmujemy przykrywkę i dopiekamy chleb do zrumienienia (ok. 15 minut). Po upieczeniu wyjmujemy z garnka i studzimy na kuchennej kratce. Kroimy dopiero po całkowitym ostygnięciu (mi to jak zwykle nie wyszło...).

Komentarze

  1. Gdyby wszystkie wyrodne matki, były tak wyrodne jak Ty, to na świecie nie byłoby nieszczęśliwych dzieci. Także nie miej wyrzutów, bo jesteś super mamą, to widać po tym jak Blondaska się zachowuje, jak mówi i co potrafi. To wszystko przecież dzięki Tobie:)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy przepis. :) Nigdy nie piekłam w ten sposób chleba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. takiego swiezutkiego chlebka z maselkiem to bym sobie zjadla:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale fajny chlebuś! Ma taki archaiczny wygląd, jakby należał do bractwa rycerskiego albo zespołu muzyki dawnej :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji