Wreszcie ukończona... Torba Borba i świetna kawa.

Był to dzień zdecydowanie twórczy i kawowy. Poszłyśmy do Karoliny, mojej Psiapsióły. Już jakiś czas temu zafastrygowałam torbę i tylko czekała na uszycie. Karolina ma maszynę i właśnie na dzisiaj umówiłyśmy się na szycie. Zajęło to trochę czasu bo rożne materiały, bo ścieg nie taki itp. ale efekt jest naprawdę fajny. Dzięki Karolajno Kochana!!! więcej fotek na moim łapo wytwórczym blogu.


A do tego wspaniała kawa z ekspresu... Mniam!

Potem nastąpiła zmiana lokalu i odbyła się krótka lekcja filcowania na sucho. Psiapsióła moja chyba się zaraziła... jutro spotykamy się by spróbowała filcowania na mokro. Będzie fajnie! szczególnie, że dziewczynkom też zamierzam dać wełnę i wodę z mydłem.

Córcia kaszle chyba bardziej odkrztuśnie a nastrój bez zmian czyli rewelacyjny!

A we wtorek idąc za ciosem na filcowałam trochę kuleczek. Zamierzam wykorzystać je do zrobienia korali i kolczyków. I wiem już jak produktywnie oglądać filmy :) tym razem filcowałam przy "Niepokonanych". Świetny film. Bałam się martyrologii a obejrzałam dobry dramat z nutką przygodową, i świetnym Colinem Farellem oraz Ed'em Harrisem. Polecam także ze względu na niebywale piękne krajobrazy!

A jutro zapraszam na Afro Kurczaka wg Nigelli.

Komentarze

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji