Trzy Chleby, cisza i Piraci z Karaibów

Cisza... dokoła tylko świergot ptaków i odgłos uderzanych klawiszy. Piszę nie myśląc o troskach, tak jakby ich wcale nie było.
Od 6.40 zajmuję się chlebami, Małżonem i sobą. Jak cudownie wziąć prysznic, zrobić sobie peeling i móc rozkoszować się w spokoju kawą i grzankami z powidłem śliwkowo czekoladowym... Chleby piekę trzy, na zamówienie i dla nas. Jeden nowy, razowy bardzo zakwasowy, z nutka ciemnego piwa i syropu klonowego, ze śliwką, drugi czysto pszenny ze słonecznikiem dla jm i trzeci dla Małżona, i najlepszych sąsiadów z piętra, tradycyjny żytni typu staropolskiego. Już mi ślinka cieknie...

A wczoraj było cudownie. Rano wyruszyliśmy na targ rowerami delektując się zapachem lasu. Na spokojnie kupiłam pachnące pomidory, młodą kapustę i pęczek chrupiącej marchewki oraz po raz pierwszy w tym roku truskawki. Podzieliliśmy się nimi po równo. Każde z naszej trójki niemalże rzuciło się swoje czerwone bomby smaku a Córcia poprawiła je jeszcze dwiema marchewkami.

Spakowałam Blondaska, wyszykowałam się i ruszyliśmy do babci. Córcia zasnęła w samochodzie, przenieśliśmy ją tylko, wypiliśmy kawę i pojechaliśmy do Stolicy. Miałam w perspektywie pyszny obiad w najlepszej w Warszawie wietnamskiej knajpce Co Tu i może jakiś deser po drodze?
Gdy dotarliśmy na miejsce okazało się, że są wolne miejsca na powietrzu. Odetchnęłam z ulgą bo pogoda była piękna i żal by było kisić się w małym pomieszczeniu. Małżon zamówił sobie Kurczaka z grzybami mun z grilla a ja Chrupiące kalmary w sosie 5 smaków. Dookoła siedzieli młodzi ludzie, było gwarno a ja jadłam najlepsze kalmary w swoim życiu. Faktycznie chrupiące, nie gumowate z idealnym ryżem i surówką. Kurczak Małżona też był wyśmienity. Czułam się jakby przeniesiona w czasie, młoda, radosna.
Potem był spacer. Wybraliśmy ulicę Chmielną i miałam cichą nadzieję na lody Grycana lub pączka. Zdecydowaliśmy się na tę pierwszą opcję a tuż przed lodziarnią gdy zapytałam męża czemu ciągle zerka na zegarek zrobił mi niespodziankę i wręczył bilety do Kinoteki. Liżąc pinacoladę i tiramisu, zagryzając słodkim wafelkiem szłam ulicą z biletami na czwartą część "Piratów z Karaibów".

I tu muszę powiedzieć, że nie mogę zgodzić się z recenzjami gazetowymi. Mi film się podobał. Nie był wybitny ale i dwie poprzednie części takie nie były. Była to świetna rozrywka. Śmiałam się, nie nudziłam, a Deep i Penelope Cruz grali rewelacyjnie. No i wreszcie nie było Elizabeth i Orlando!!! Bardzo podobała mi się tez postać Czarnobrodego i to jak przedstawili jego statek oraz motyw syrenowy. Treść wiadomo bajkowa. Jedyne co mi nie odpowiadało to 3D. Męczyły mnie okulary i oczy bolały.

Możecie się ze mnie śmiać ale po raz pierwszy od sześciu lat czułam się jakbym była na randce, jakbym była zakochana. Odżyły dawne uczucia. Szliśmy za rękę, rozmawialiśmy, całowaliśmy się. Nawet nie wiedziałam, że aż tak bardzo mi tego brakowało w tej codziennej gonitwie. Czułam się kochana, czułam, że się podobam, że Małżon chce ze mną iść, że nie robi tego dla świętego spokoju. Było cudownie...

Dzisiaj mieliśmy w planach znowu rowery, we dwoje, ale jest już troszkę za późno więc zrobimy tylko grilla u teściowej. Tym razem nie będzie kiełbas i karkówki ale burgery. Wypróbowane w zeszłym roku wracają i w tym. Muszę tylko zmielić mięso, doprawić musztardą, kolendrą i kminem, uformować kotlety i je zmrozić a potem zawieźć i ugrilować wraz z bułką... właśnie przyszedł mi do głowy plan... ugrilować musimy też dzisiaj cebulę i paprykę, będą boskie w towarzystwie burgerów i świeżych pomidorów.

Ależ się rozpisałam!!! na razie kończę. Wieczorem zapraszam na Chleb razowy na ciemnym piwie z syropem klonowym a jutro na Murzynka wg przepisu mojej Mamy czyli babci Ani.

Komentarze

  1. a no właśnie, mnie po piratach 3d też oczy bolały przez 2 dni, nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji