Stefan poświąteczny i dojadanie resztek

Dziś kilka słów o Stefanie, gdyż nie gotujemy na razie dojadając świąteczne resztki.
Odrobaczony i z zapuszczonymi do uszu kroplami przeżył swoje pierwsze święta (nawet Mikołaj mu co nieco na ząb przyniósł...) A my razem z nim wkurzając się okropnie. Nieznośna to kocina gryząca kable od światełek i telefonu oraz atakująca znienacka... złośliwy, wielki już kocur... pozaciągane pazurami ubrania i poorane ciało, nawet pod spodniami to nasza norma. Mam nadzieję, że taki stan minie bo nie wytrzymam. Zniszczenia się szerzą.
A czasami to kotek mamrotek mój kochany. Przytulanka, spokojny taki, na kolankach, liże i ugniata. Nie wiem od czego to zależy ale ciężko cokolwiek robić, bawić się z Blondaskiem czy sprzątać. Atakuje odkurzacz, szczotkę do zamiatania. Włazi do zlewu, wanny i zwiesza się do muszli klozetowej... a potem wszędzie pełno łapek. Ehhh... kilka fotek z tych spokojnych chwil gdy nie latam za nim ze spryskiwaczem i kapciem :)

Komentarze

  1. Jaka piękna sielanka! Blondaska i rudasek! Pięknie razem wyglądają:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji