Mój najpiękniejszy chleb... Żytnio-orkiszowy.

 Popełniłam kolejny chleb. Nie z blaszki, orkiszowy, wilgotny i z chrupiącą skórką. Bochen jak się patrzy. To było wczoraj i dzięki temu mieliśmy wspaniałe prawdziwie rodzinne śniadanie... przy małym córciowym stoliku ale wspólne. Co więcej dziś znowu go piekę, tym razem na zamówienie. Przepis cytuję za Liską.



100 g zakwasu żytniego
200 g mąki orkiszowej z pełnego przemiału
100 g wody

Wszystkie składniki mieszamy w misce, przykrywamy folią i odstawiamy na 12 godzin.

Następnie dodajemy:
100 g mąki żytniej chlebowej typ 720 (jeśli używamy razowej, należy zwiększyć ilość wody do 250 g)
400 g mąki pszennej
230 g wody
1 łyżeczka miodu
10 g świeżych drożdży (lub 1 łyżeczka suszonych)
1,5 łyżeczki soli

Ciasto można wyrobić mikserem albo ręcznie. Jego konsystencja jest zdecydowanie zwarta. Formujemy kulę, przekładamy ją do miski delikatnie posmarowanej oliwą lub olejem. Przykrywamy folią i odstawiamy do wyrastania na 1-1,5 godziny. Ciasto powinno wyraźnie powiększyć swoją objętość.
Z wyrośniętego ciasta formujemy bochenek (okrągły, podłużny) i przekładamy do koszyka oprószonego mąką (lub durszlaka wyłożonego ściereczką oprószoną mąką).
Odstawiamy do wyrastania na ok. 30-45 minut. Tym razem ciasto powinno rosnąć zdecydowanie szybciej.
W tym czasie rozgrzewamy piekarnik  do 230 st C  z blachą wyłożoną papierem do pieczenia.
Wyrośnięty chleb jednym ruchem przekładamy do piekarnika na gorącą blachę.
Ścianki piekarnika spryskujemy wodą.
Pieczemy ok. 20-30 minut, po 10 minutach zmniejszając temperaturę do 210 st C. Chleb powinien być rumiany, a popukany od spodu, wydawać głuchy dźwięk.
Po upieczeniu ostudzić na kuchennej kratce. Kroić dopiero po całkowitym ostygnięciu.

Komentarze

  1. piękny jest! u mnie same blaszkowe, ale koniecznie muszę to zmienić. zapisuję przepis
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. jest cudowny! aż miałabym ochotę ukraść ciepłą piętkę;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji