Wiadomości poranne i dzisiejsze znaleziska szafkowe

Początki tygodnia bywają trudne szczególnie po weekendzie pełnym zajęć i emocji. A tu jeszcze glut się ciągnie, brzuch też ciągnie, wątroba boli, żołądek pali i to nie dlatego, że czegoś się nażarłam. Takie uroki bycia brzuchatym :) dziwnie myśleć mi o tym, że to już tylko dwa i pół miesiąca a potem... brzucha nie będzie tylko maleństwo, kruche, delikatne, kwilące lub drące się wniebogłosy...

Poniedziałkowo byłyśmy z Córcią wyjątkowo twórcze. Pomyślałam, że to już pora najwyższa na robienie zabawek choinkowych i łańcuchów, i w sumie czemu by nie zaangażować do tego małych łapek. A małe łapki chętne były wielce i to w ciągu dnia dwukrotnie. Przypomniały mi się czasy podstawówki i papierowych ptaszków...
Dojadałyśmy tylko weekendowe resztki więc był też mroźny spacer po lesie, potem gorąca czekolada na rozgrzewkę, zabawy w pikniki i inne przyjęcia a nawet chwila na gg pogaduchy z fajną kobitką.
Tylko Małżon wrócił późno. Kocham go bardzo także za to, że potrafi po całym dniu pracy wsiąść w samochód i pojechać na drugi koniec miasta by zawieść mojemu ojcu pudełko z rogalikami bo wie, że ja z różnych przyczyn tego nie zrobię. Wszystko to mimo tego, że ogólnie rodzina za nim nie przepada ("przecież to przez niego się tak zmieniłam"), a mój rodzony brat nawet go herbatą nie ma czasu poczęstować...
Utwierdza mnie to tylko w przekonaniu, że moja jedyna, prawdziwą rodziną w tym momencie życia jest Córcia, Małżon, kot Stefan i ten mały człowieczek z brzucha, i że chcę Świąt Domowych!!!


Wieczorem czeka nas wyprawa na zakupy a jutro jadę na badania i będę gotować!!! efektami mam zamiar Was oczywiście trochę pomęczyć.

Sprzątając szafki i różne inne zakamarki znalazłam kilka skarbów. Możecie je zobaczyć TUTAJ.

Mam też pytanie. Czy macie w zwyczaju z kartką w ręku planować co i kiedy w okresie przedświątecznym musicie zrobić??? ja mam kilka kartek i tylko odkreślam to co wykonałam a potem satysfakcja mnie przepełnia gdy widzę same skreślenia hihih.

Komentarze

  1. Ściskam Ciebie i malego ludzika:)
    nigdy nic nie planuje i jakoś musi wyjść, przecież to świeta i nie myślę zbytnio o materialnych sprawach:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie planuję,bo póki co niewiele robię.Jak przyjeżdżam do rodziców to dopiero jest robota,ale tam kartką jest moja mama i ona mi wyznacza co i kiedy mam robić;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten wpis jest pełen miłości i ciepła...
    Cudownie się czyta.
    Piękne ozdoby z papieru.
    Pozdrawiam Cię ciepło i Resztę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozdrawiam serdecznie całą Twoją rodzinę,a małe łapki niech ci pomogą w pieczeniu cynamonowych bułeczek które znalazłam na fajnym blogu lipkowy-domek.blogspot.com zrobiłam je wczoraj i już nie ma....marta

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji