Przedświątecznie

Lubie konstruktywne weekendy. Od jakiegoś czasu remont trochę zwolnił ponieważ Małżon pracuje jak szalony, cóż koniec roku taki zazwyczaj jest. Ubiegła sobota mimo złego samopoczucie wszystkich na szczęście zakończyła się założeniem grzejnika w sypialni oraz przymocowaniem półki. Sypialnię i część tv uważam za prawie skończoną :) ulga to dla mnie ogromna gdyż to te części mieszkania najbardziej prosiły się o remont.

Poza tym zmobilizowałam siebie i bliskich do określenia na co mieliby ochotę w tę Gwiazdkę. Ustaliliśmy, że po raz pierwszy nigdzie nie jeździmy i spędzamy ten czas razem, zapewne tylko we troje, no raczej pięcioro. W końcu Stefek i zawartość mojego brzucha też są częścią rodzinki :)

Jak zwykle w takich sytuacjach rozgorzała zażarta dyskusja. Pochodzimy z różnych tradycji jeśli chodzi o jedzenie świąteczne. Wiele razy próbowałam Małżona przekonać do tego co było na stole u mnie w domu, niestety do większości potraw mi się nie udało.
Tak więc z dań tylko dla mnie będzie ryba w galarecie, barszcz czerwony w tym roku z pasztecikami bądź krokietami (z kapustą i grzybami) i liczę, że chociaż będę je jeść w towarzystwie.
Wspólnie zjemy podpatrzonego dawno temu u mojej babci śledzia w pomidorach i warzywną sałatkę (dla mnie w sumie dość powszednią dla Małżona świąteczną).
Na życzenie ww upitraszę kapustę z grzybami, pierogi z grzybami i kapustą, usmażę rybę i ugotuję ziemniaki, które np. u mnie w domu na wigilijnym stole nigdy się nie pojawiały.

Ciasta też wzbudzały wiele emocji. Dla mnie są smaki stricte związane ze zbliżającym się czasem. Makowce, pierniki, keksy, aromaty pomarańczy i korzennych przypraw. Dla mego męża liczy się słodyczowe obżarstwo ale w jego smakach, w ciastach głównie z kremem gdzie prym wiedzie Generał, mistrzostwo za to ciasto należy się mojej Teściowej. Oprócz makowca nie lubi ani pierników, ani bakalii.
Tak więc musiał pojawić się jakiś rodzinny kompromis czyli rogaliki a przede wszystkim już od jutra zacznę wypróbowywać rozmaite kombinacje ciastowe, ciasteczkowe i ogólnie potrawowe by wybrać w końcu to co na stałe wejdzie do naszego rodzinnego kanonu wigilijnego.

Teraz krótka lista rzeczy jakie na 100% pojawią się 24 grudnia na naszym stole:

Cynamonowe ciasto marchewkowe z niespodzianką

Strucla makowa - przepis niebawem

Ciastka z żurawiną, orzechami i biała czekoladą

Rogaliki tzw. Wikingi

Kompot z suszu

Kapusta z grzybami

Pierogi z kapustą i grzybami

Ryba smażona z ziemniakami

Ryba w galarecie

Sałatka warzywna

Śledź w pomidorach


Oto mój mały Mikołajek... ciekawe co jutro podrzuci mi pod poduszkę :)


Komentarze

  1. Ale super post! Z wielką przyjemnością przeczytałam o Twoich świątecznych planach.
    U mnie też nie ma ziemniaków, a u męża są:)
    Super lista, chyba przygotują swoją:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Och, chciałabym być zabłąkanym gościem, którego przegarniecie do swojego stołu, Wiewióro :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach, ja za to cały rok czekam na kiszony barszcz i kapustę z grochem... i jak tu jeszcze wytrzymać te trzy tygodnie!?
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji