O porażko! czyli Węgierskie knedle ze śliwkami

Tak sobie pomyślałam, że kuchenne porażki mają wszyscy, tylko mało kto na blogu się do nich przyznaje. Ja postanowiłam przyznać się do mojej dzisiejszej mega porachy!!!

Czasami na rzecz nowych przepisów chwilowo rezygnujemy ze starych i sprawdzonych, przynajmniej ja tak mam, i czasami odkrywamy rewelacje, które wchodzą do domowego kanonu a czasami... no właśnie, postanowiłam zrobić knedle. Tym razem znowu buszując w "Kuchni węgierskiej" wydanej przez Rzeczpospolitą znalazłam przepis na knedle ze śliwkami i cukrem pudrem. Prosty, zdjęcie zachęcające. Wszystko zrobiłam wg proporcji podanych no i kicha! Autor przepisu jako czas gotowania podał 20 minut (!) mi po 15tu knedle przy wyjmowaniu rozwalały się z rozgotowania. Akurat na pierwszą porcję załapał się Małżon i po jednym knedlu cała reszta wylądowała w śmietniku.
Drugą i trzecią turę gotowałam ok 8 minut i były całkiem smaczne choć nie rewelacyjne. Najbardziej mi jednak smakowały a'la kopytka z ciasta, do którego już cierpliwości nie miałam a śliwki zamiast zawijać po prostu zjadłam. Ciasto pokroiłam na kawałki i otrzymałam miękkie, lekko słodkawe i pyszne kluski!
Przepis podaję z niewielkimi zmianami wynikającymi choćby z faktu, że autor na porcje dla 6 osób przeznaczył 400 g ziemniaków i 12 śliwek a co za tym idzie po 2 na głowę... a ja sama zjadłam 6 sztuk.


800 g ziemniaków (a może moje były zbyt wodniste???)
200 g mąki
4 łyżki grysiku
2 łyżki masła
2 żółtka
4 łyżki cukru
sól
12 małych dojrzałych śliwek (u mnie 12 ale większych i zawijałam połówki)
cukier do obtaczania śliwek

masło
bułka tarta
cukier puder

Ziemniaki myjemy i gotujemy w łupinkach. Odcedzamy, lekko studzimy i obieramy. Przeciskamy przez praskę do ziemniaków. Dodajemy mąkę, grysik, masło, cukier i żółtka oraz szczyptę soli. Wyrabiamy i odstawiamy na 20 minut.
Śliwki myjemy i obtaczamy w cukrze, jeśli są duże kroimy na połówki.
Na omączonej stolnicy z ciasta formujemy wałek i kroimy go na 24 kawałki. Każdy rozpłaszczamy i zawijamy w niego śliwkę. Gotujemy w wodzie ok 10 minut ale warto sprawdzić czy nam się nie rozpadają lub czy są już dogotowane!
Podajemy polane zrumienioną na masełku bułeczką i posypane cukrem pudrem.
Ja jadłam posypane cukrem trzcinowym a Córci zrobiłam z borówkami w środku :)


Komentarze

  1. Ja dziś robiłam placki ziemniaczane z pewnego przepisu, które zawsze wychodzą. Na 750 g ziemniaków daje się 70 g mąki. Ja dziś dodałam dwa razy tyle, bo miałam takie wodniste ziemniaki. Młode ziemniaki niestety takie są...
    Niemniej jednak, kto gotuje knedle 20 minut? 8 minut to jest max, ja zwykle gotuję 6. No i autor mocno oszczędny, 2 knedle na osobę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma co się martwić porażkami, trzeba z nich wnioski na przyszłość wyciągnąć i potraktować z przymrużeniem oka :)
    W sumie to natchnęłaś mnie na zrobienie knedli w piątek. Jutro widzę się z Mamą, to poproszę ją o jej przepis. Zawsze się jej udają. Jeśli chcesz, to podrzucę Ci go na maila jutro wieczorem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. porażki mnie nie martwią :) co najwyżej wkurzają :) a o przepis poproszę :)

      Usuń
  3. Knedle wyglądają pysznie!
    A przepisy czasami trzeba przeanalizować dwa razy,bo nie zawsze wiadomo kto je napisał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak! ja knedle w takiej "bogatej" w składniki wersji robiłam pierwszy raz więc sugerowałam się tym co napisane... a były to bzdury. Cóż. Mam nauczkę :)

      Usuń
  4. My tam gotujemy nie na czas, a na sposób. Jak wypłyną to jeszcze trochę je pogotować i gotowe;)A co do porażek to my ostatnio też kilka mieliśmy, w przepisie pięknie ładnie, a wychodzi coś co się do zjedzenia nie nadaje i zdecydowanie nie wygląda jak na zdjęciu;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlatego ja nie przepadam za korzystaniem z przepisów, a jak korzystam to raczej interpretuję. OCzywiście zależy od tego czyj to przepis i czy danej osobie ufam, ale tak to jest, szczególnie z ciastami, że wszystko zależy od mąki, piekarnika, czy nawet kuchenki i ognia na którym gotujemy np. te knedle :)
    Podoba mi się to, że opisałaś porażkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja najczęściej tez interpretuję, inspiruje się a nie trzymam się ściśle zaleceń głownie jeśli chodzi o składniki i przyprawy ale tym razem... cóż... nie chciałam dodawać więcej maki by kluchy nie były kamienne a czas gotowania mnie zaskoczył i spróbowałam. Pewnie gdybym gotując stała przy garze a nie lepiła kolejne knedle zauważyłabym ze czas ich gotowania dawno minął :)

      Usuń
  6. Hej,
    ja czekam na sliwki wegierki cale lato. Wlasnie w piatek zakupilam ladne sliwki i ulepilam knedle, och niebo w gebie :) Jak ja lubie knedle. Nigdy nie pamietam przepisu ale tak na oko robie. Gotuje ziemniaki 2 duze albo 3 mniejsze, dodaje cale jajko i maki tak duzo aby ciasto sie nie rozlatywalo. Przy ostatnim zarabianiu ciasta zaswitalo mi, ze mazna dodac ser, mialam takie 'styropianki' wiec dodalam (manny nigdy nie dodawalam). Ciasto na poczatku ladnie dalo sie lepic ale potem cos sie stalo i lepilo sie do palcow a nie do sliwek ale mialam przeciez make jeszcze wiec dalam rade. Cukier i cynamon dodalam do gotowych, polanych stopionym maslem aby sie nie kleily do siebie. Gotowalam w dobrze osolonej wodzie tez jakies 6-8 minut bo przeciez ziemniaki juz gotowane i ser tez gotowy a sliwki wydrelowena i polowki.
    Sama nazwa przepisu jest juz dziwna *wegierskie knedle ze sliwek' - ja bym sobei darowala i szukala przepisu na 'knedle ze sliwkami wegierkami' :)
    Pozdr. - knedlara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) węgierskie nie ze względu na węgierki ale na to z jakiego rejonu świata pochodzi przepis :)
      ja przeważnie też robię na oko ale chciałam wypróbować nowy sposób na knedle. Właśnie z manną, z cukrem i długim gotowaniem. Człowiek uczy się na błędach :D

      Usuń
    2. Alez przepis ten 'wegierski' jest zaprzeczeniem 'przyjazni bratankow':). Sama z wegierskiego (nie jezyka jadnak) zrobilam interpretacje przepisu, z powyzej, ale grysik ugotowalam wczesniej. Udalo sie ale pilnowalam bez zegarka jak knedle wyplynely to znaczy gotowe. No zostalo mi troche musu ziemniaczanego bo sie nie chcial wchlaniac :). Wykorzystam na kopytka. Dzieki za podpowiedz :)-knedlara

      Usuń
  7. Tak, 80g ziemniaków na osobę, to by było. ;p Mam ochotę na knedle.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji