Testaroli z Salsą pomidorową i ziołami i pewna Sowa Mądra Głowa

O mojej wymarzonej i dostanej w sobotę książce już pisałam, wczoraj przyszła pora na wypróbowanie pierwszego z przepisów "Dwóch łakomych Włochów". Trochę dziwny ale zachwalany jako nietypowe danie pierwsze. 
Kluski (?!) z ziołowo pomidorowym sosem podałam Małżonowi na kolację a jako że zamiast mieć długi weekend pracuje porcja była adekwatna do zasług...


TESTAROLI

250 g maki pszennej
szczypta soli
400 ml wody
2 łyżki oliwy z oliwek ekstra virgin

Do miski wsypujemy mąkę i sól. Stopniowo wlewając wodę mieszamy trzepaczką gładkie ciasto. Dodajemy oliwę i dalej mieszamy.
Żeliwna patelnię natłuszczamy i mocno rozgrzewamy. Wlewamy chochlę ciasta i, z każdej strony po 3 minuty, smażymy grube naleśniki. Naleśniki zdejmujemy z patelni, kroimy na 8 kawałków a następnie gotujemy w osolonym wrzątku aż nie wypłynął.
Od razu podajemy z salsą, pesto lub, tak jak jak zjadłam wczoraj, posypane cukrem.



SALSA POMIDOROWA Z ZIOŁAMI

4 łyzki oliwy
1 mała posiekana cebula
1 posiekany ząbek czosnku
1 mala marchewka starta na grubej tarce
szczypta oregano
stołowa łyżka posiekanej natki pietruszki
gałazka tymianku
gałązka rozmarynu
400 g krojonych pomidorów z puszki

W garnku rozgrzewamy oliwę, wrzucamy czosnek, cebule i marchewkę oraz zioła. Smażymy kilka minut.
Dodajemy pomidory, doprawiamy sola i pieprzem i pod przykryciem gotujemy na niewielki ogniu ok 15 minut.


A jutro zapraszam na HUMMUSOWE śniadanko :)

I jeszcze jedna sprawę chce poruszyć! 
jakiś czas temu Piegowata napisała do mnie maila. Zaproponowała mi różnokolorowe czesanki. Bardzo było to mile więc zgodziłam się je przyjąć po swój dach :) dzisiaj dostałam przesyłkę. Spore pudło przyniósł Pan Paczkonosz... mieściło w sobie nie lada niespodzianki i nie tylko czesanki!!!
Książeczka dla Syncia o samochodach a dla Córci ... 
torebeczka szydełkowa BOSSSKA sówka, która zachwycałam się dzisiaj rano na Piegowatej blogu!
Dziękujemy baaardzo! Córcia nie rozstaje się z nią na krok :)





 

Komentarze

  1. Wiewióro,

    bardzo ciekawy pomysł na inne naleśniki. Takich jeszcze nigdy nie miała okazji kosztować. Jestem pewna, że z salsą smakują obłędnie, w końcu to, co włoskie musi być dobre :)

    Serdeczne pozdrowienia,
    Edith

    OdpowiedzUsuń
  2. Ohohohooo...ciekawe :)
    A jaka dziewczynka boska z boska torebką tam mignęła na fotkach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo nas zaciekawiły te "inne" naleśniki :-) Ciekawy pomysł. Fajnie zawsze dowiedzieć się czego ciekawego :-) pozdrawiamy

    ps. fajne fotki :-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji