Mizza czyli Niedzielne Mielenie odc.5

Zauważyłam pewną prawidłowość w wykonywaniu potraw z mięsa mielonego. Ostatnimi czasy zawsze przyrządzam coś z niego na niedzielny obiad, a co śmieszniej, nawet u babci w którąś niedzielę były mielone! 
Dzisiaj postanowiłam stworzyć z tejże przyczyny nowy Cykl. 
Co powiecie na Niedzielne Mielenie??? 
Przyczyniła się też do tego wczorajsza potrawa, która zachwyciła nie tylko mnie. To, że Córcia domaga się dokładki to norma, ale sterczący w kuchni przy kuchence Syncio krzyczący o jeszcze to ewenement! wczoraj tak to właśnie wyglądało.
Mizza pochodzi z mojego nowego nabytku jakim jest "Nigellissima" Nigelli oczywiście. Książka mnie nie powaliła, chyba jestem pod zbyt dużym wrażeniem "Małej paryskiej kuchni", ale  kilka ciekawych propozycji znalazłam.


MIZZA

500 g mielonej wołowiny
3 łyżki startego parmezanu
3 łyżki bułki tartej
3 łyżki posiekanej natki pietruszki
2 jajka, rozkłócone (dałam 1)
1 starty ząbek czosnku
sól, pieprz do smaku
masło do wysmarowania formy
1 puszka 400 g krojonych pomidorów, odcedzona
1 łyżeczka czosnkowej oliwy
1 łyżeczka suszonego oregano
125 g mozzarelli w kulce, pokrojonej w plastry
listki świeżej bazylii do dekoracji

Piekarnik nagrzewamy do 200 st.C.
W misce mieszamy mięso z serem, bułka, natką, jajkami, czosnkiem, solą i pieprzem. Nie ugniatamy zbytnio tylko mieszamy dokładnie.
Foremkę o średnicy 28 cm smarujemy masłem i wylepiamy ją mięsna masą jak ciastem.
Na mięso wykładamy pomidory wymieszane z oregano i oliwą i doprawione solą oraz pieprzem. Rozsmarowujemy je łyżką i układamy plastry mozzarelli.
Pieczemy ok 25 minut by wierzch się zrumienił. Podajemy posypane listkami bazylii.

Komentarze

  1. Mielone w takiej wersji mogę jeść nawet codziennie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie dziwię się wcale, że dzieci domagały się dokładki...
    Można sobie wyobrazić jak to danie pachnie !

    OdpowiedzUsuń
  3. Zupełnie się nie dziwie, że dzieciakom smakowało :) Wygląda przepysznie! A co do akcji to naprawdę super pomysł!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się podoba niedzielne mielenie!
    Danie pyszności.
    U mnie były pieczone ostre kotleciki z mielonej wieprzowiny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę spróbować, szczególnie że moja Zosia ma ostatnio fazę 'mleko, woda, sucha bułka'. A z książkami Nigelli mam tak samo - zdecydowanie wolę oglądać programy w TV.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szalejesz, mielona wołowina na pizzy - to musi być dobre. Takie zapiekane spaghetti.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji