Targ Śniadaniowy i Pizza Z Gruszką, Orzechami i Rokpolem

Sobota. To był intensywny dzień. Byłam do bardzo późna na nogach w sensie dosłownym i przenośnym.
Rano Małżon pojechał na targ po truskawki i warzywa. Musiałam przebrać truskawy gdyż pierwszej jakości nie były, za to miałam ich aż dwie łubianki. Następnie, wreszcie!, wybraliśmy się na Targ Śniadaniowy przy Pl. Inwalidów. Urzekł mnie kameralnością. Dużą ilością atrakcji dla dzieci ale przede wszystkim brakiem baloników, waty cukrowej i tandety oraz obecnością wyśmienitych, naturalnych serów, kiełbas, chlebów w które to z resztą się zaopatrzyliśmy. Nie ukrywam, że połowę czasu spędziliśmy na pobliskim placu zabaw ale i tak było super. Przede wszystkim znikły złe humory z poranka a pojawiła się satysfakcja z zakupów i odkrycia "naszego" miejsca.
Po powrocie do domu zabrałam się za przetwarzanie truskawek. Z 4 kg truskawek ostało się pewnie z 3/4, bo przyznam, były  fatalne, ale i tak zrobiłam 7 słoiczków dżemu, kompot truskawkowo rabarbarowy i upiekłam pyszne ciasto, o którym już jutro.


Na koniec dnia, po pierwszej przejażdżce z Córcią na jej własnym rowerze, która trwała 10 minut i zakończyła się histerią (!!!), zainspirowana przepisem Kingi Paruzel upiekłam pizzę. Oczywiście jedną tradycyjną Małżonowi a drugą taką troszkę od czapy dla siebie :) zaintrygowało mnie to serowo gruszkowo orzechowe połączenie i się nie zawiodłam. Co tu mogło mnie zawieść??? po przepis odsyłam do Kingi. Ja piekłam z mojego ulubionego ciasta a dodatki zinterpretowałam po swojemu.

Poniżej fotorelacja z dnia całego :) ZAPRASZAM!!!



Małżon zjadł placki, oj pyszne były! do kupienia na straganie z wielgachną patelnią :)


A ja zakupiłam ćwiartkę wielkiego chleba na zakwasie, żytniego... smaczny, wilgotny... a na stoisku obok pięknie uwędzona kiełbaskę ze świnki ale bez świństw w sobie ;)



O 20ej zjedliśmy kolacyjną pizzę... moja z gruszką, rokpolem, migadałami, nerkowcami i ciutką miodku :)



MIŁEJ NIEDZIELI!!!
PS. a troszkę później zapraszam na Czekoladowe Precle...

Komentarze

  1. Fajny jest taki targ. Chetnie i ja bym sie tam wybrala. Co do jazdy na rowerze...wszystkie proby mojego synka koncza sie histeria! Nie rozumiem tego, bardzo chcialabym aby sie nauczyl jezdzic bo juz czas najwyzszy ale nie naciskam...

    Pizza sie czestuje. Malzonowi podkradac nie bede, chetnie sprobuje Twojej :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji