Fasolka po bretońsku

Nachodzi mnie czasem ochota na fasolę i sos pomidorowy w jednym. Robię wówczas chili con carne lub fasolkę po bretońsku. Ta pierwsza potrawa jest zbyt ostra na taki upał ale ta druga... cóż dobrze doprawiona jest naprawdę pysznym daniem i nie tak banalnym jak się niektórym wydaje.


500 g ugotowanej białej fasoli wraz z wodą, w której się gotowała (tyle żeby była przykryta) lub 2 puszki białej fasolki konserwowej
2 kawałki kiełbasy typu śląska
1 duża cebula
1 mały koncentrat pomidorowy
3 ziela angielskie
1 listek laurowy
sól, pieprz
1/4 łyżeczki ostrej papryki
1/2 łyżeczki papryki słodkiej
1/2 łyżeczki majeranku

Cebulę kroimy w półplasterki i smażymy posypawszy odrobina soli. Kiełbasę kroimy w ćwierć plasterki i dodajemy do cebuli. Gdy kiełbasa się podrumieni dodajemy ja do ugotowanej fasoli. Całość gotujemy ok. 20 minut doprawiając koncentratem pomidorowym i przyprawami. Podajemy ze świeżutkim pieczywem.

Komentarze

  1. O jaka cudna micha!

    Fasolkę po bretońsku uwielbia mój syn i jego koledzy, ale na razie na nią za gorąco:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ulubione danie mojego Męża :) Pysznie wygląda.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie robiłam od ponad roku. A mój Luby kocha fasolkę;)

    OdpowiedzUsuń
  4. przyjemnie jest spełniac swoje zachcianki.. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. smakowicie wyglada! ja bardzo lubie fasolke, ale dlugo jej nie robilam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojej jak ja dawno nie jadłam fasolki po bretońsku. Bardzo ją lubię, ale niestety zazwyczaj z lenistwa nie chce mi się jej robić.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji