Wygrałam Candy :)

Ciężka głowa i podły nastrój towarzyszą mi dziś od rana.
Wracaliśmy wczoraj ponad 4 godziny choć do przejechania było raptem 160 km. Do wiewiórczego azylu dotarliśmy po 22giej. Zgroza po prostu. Dobrze, ze chociaż słońce nie prażyło. Jestem nie wyspana i zawiedziona tymi dwoma dniami. Okazały się kulinarno towarzyskimi porażkami. Sobotni upał nie pozwolił cieszyć się grillowaniem, w niedzielę z kolei grillowaliśmy na szybko tuż przed wyjazdem co skończyło się moim bólem brzucha podczas podróży.
Towarzysko, tzn teoretycznie rodzinnie, masakrycznie. W ciężkiej atmosferze, pełnej napięć i niedomówień.
Na początku Blondyneczka nawet nie chciała spojrzeć na dziadka. Mówiła, ze nie chce z nimi jechać. Cóż się dwulatce dziwić skoro widziała ich może 5 razy w swoim świadomym życiu i raczej rozpieszczaną, obdarowywaną miłością wnuczką nie jest. Chyba będę musiała adoptować dla niej jakiegoś normalnego dziadka...

Za to dzisiaj po odebraniu poczty mailowej okazało się, że wygrałam Candy biżuteryjne!!! otrzymam, mam nadzieję już niebawem, śliczny wisior kwiatkowy fimo. Tak sobie pomyślałam, że skoro mi się poszczęściło fajnie byłoby coś samemu zorganizować. Okazją może być przecież choćby mój dobry nastrój. Pomyślę o co może rozegrać się walka, poszperam w zapasach i przejrzę nowości. Niedługo sama zamieszę moje Candy :)

Komentarze

  1. Nie zazdroszczę. Najgorsze co może być to beznadziejna atmosfera wśród bliskich :( Mocno przytulam :-***
    No i oczywiście gratuluję wygranej :)))
    Buziaki :-***

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji