Piekło

No i piekło mi się rozpętało...
Nie dość, ze za oknem 40 stopni to moja kochana Blond Córka wstała dziś bardzo raniutko i od 11ej nic tylko histeria i marudzenie. Koszmar. Na szczęście jedzenie działa na nią usypiająco więc przy naleśniczku odpłynęła. Mam chwilkę na nabranie sił przed kolejnymi bitwami kiedy córcia wstanie.
Nie mam na nic ochoty. Taki upał mnie wykańcza a mieszkanie na poddaszu też sprawy nie ułatwia. Nawet na fimo nie mam siły!!!
Kulinarnie stać mnie dzisiaj tylko na odgrzanie naleśników i piankę galaretkową (w mojej wersji jednokolorową z jagodami). Przepis znajduje się tutaj a szybkość wykonania i lekkość mnie zadziwiły. Polecam wszem i wobec!!! A oto ona:


Jutro niestety będę musiała się troszkę kulinarnie sprężyć gdyż zapowiedzieli się nam goście... będą nas zapraszać na ślub... cóż raczej obiadu nie przewiduję ale zamierzam znowu muffinować (newsowe muffiny cytrynowe z jagodami) oraz jakieś ciasto upiec tylko nie bardzo mam pomysł jakie. Do tego kompot i herbata, kawa dla chętnych.

Komentarze

  1. deser cudny, lubię galaretowe pianki.

    a taka pogoda wszystkich rozleniwia i wprowadza w marudny nastrój.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji