Piegowate drożdżówki i życiowe dylematy

Nie jest to dla mnie zbyt dobry okres. Mam mnóstwo zmartwień i życiowe decyzje przed sobą. Łapię doła.
Właśnie wczoraj musiałam się Małżonowi zdeklarować względem moich dalszych planów na przyszłość... dylemat miałam straszny. Z jednej strony chęć wyrwania się z domu, z drugiej perspektywa powrotu do pracy i posłanie Blondyneczki do przedszkola... nie było by problemu gdyby Blondas nie szedł do przedszkola od września, miałabym zarobek i spokój. Niestety. Mimo tego, że dałam ogłoszenia na Niani.pl nikt się nie zgłosił. Nie wiem czy bym znalazła jakieś dziecko do opieki. A jak nie to co dalej??? Na pomoc rodziny nie możemy liczyć w żadnej z ww. kwestii. A najlepsze jest to, że moje zarobki są na tyle małe, że wystarczy na przedszkole i dojazdy no i na paczkę wacików. Przeraża mnie to wszystko.
Decyzję w końcu podjęłam. Córcia od września do przedszkola a ja do pracy...

Na pocieszenie upiekłam sobie te drożdżówki. Pyszne muszę przyznać i wykorzystałam zalegający  w lodówce kubek jagód... a oto efekt:

Komentarze

  1. Trzymam za Ciebie kciuki! Mam nadzieję,że wszystko dobrze się ułoży.
    Niestety w życiu nie zawsze dobrze się układa- ale wierzę, że los wkrótce wszystko Ci wynagrodzi!

    OdpowiedzUsuń
  2. przyjemne to pocieszenie
    wybory każdego niemal dnia nam towarzyszą.. nie warto martwić się na zapas

    OdpowiedzUsuń
  3. nie ma nic lepszego niz drozdzowki z jagodami ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jutro robię kolejną porcję;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji