Bezsenność i Wół duszony w piwie

Była godzina 3.23. Obudził mnie Stefan próbujący wleźć do zlewu pełnego naczyń... przeszłam, ledwo, ledwo,  przez dwoje zwłok śpiących mocno na naszym łóżku, ból w pośladkach znowu odezwał się i to ze zdwojoną siłą, ledwo ustałam na nogach, które jakoś same z siebie się pode mną ugięły. Nim doszłam do kuchni kota już w zlewie nie było tylko jakieś ślepia wlepiały się we mnie z kąta. Nastąpiła szybka eksmisja do przedpokoju a ja napiłam się wody i po kolejnym przekroczeniu zwłok położyłam się.
Mijały minuty, próbowałam znaleźć odpowiednia pozycję, dopasować się do Córci i Małżona, jeden bok, drugi, plecy i jakiś tabun myśli... o Wigilii, o prezentach dla bliskich i najbliższych. Pozytywnie, nawet twórczo bo i o filcowaniu myślałam odrobinkę. Wstałam po pół godzinie. O 4.13 byłam przy laptopie, czytałam i nawet skomentowałam to i owo. Po 10 minutach położyłam się znowu. Przytuliłam do mniejszego, przytuliłam do większego i jak tylko oczy mi się próbowały zamknąć były kaszlnięcia, były chrapnięcia... i gonitwa myśli, na szczęście tych dobrych. Udało mi się usnąć ok. 5ej, po godzinie zadzwonił budzik Małżona, po 10 minutach znowu...
Kiedy mój Luby wstał była 6.30 a ja znowu przysnęłam. Oba samce obudziły mnie na dobre ok 7.20, skore do miziania a mi wcale nie było mi dobrze. Nie przywykłam do złego spania, na ogół zasypiam i przesypiam noc.

Ledwo łażę i zbieram myśli, chyba za dużo ich przeszło przez moją głowę późną porą... a teraz stanęłam do garów. W planach był gulasz. Pomysł mój a potem propozycja Małżona. Zabrałam się do roboty i już pyrkocze na kuchni. Pachnie... oj ładnie pachnie!!!
Troszkę alkoholowej nutki, odrobina pomarańczy i wołowina, za którą wprost przepadam. 


WOŁOWINA Z WARZYWAMI W PIWIE DUSZONA, Z NUTKĄ CYTRUSOWĄ

600 g goleni wołowej lub innego mięsa gulaszowego
2 spore marchewki
2 cebule
2 ząbki czosnku
ok. 350 ml ciemnego piwa
skórka otarta z połowy pomarańczy
sól, pieprz
papryka słodka, ostra i chili
ew. woda do podlania
olej do smażenia

Mięso myjemy i kroimy w kostkę, obsypujemy paprykami i pieprzem. Cebulę, czosnek i marchew obieramy, kroimy w plasterki.
Wołowinę smażymy na rozgrzanym oleju aż przestanie mieć surowy kolor. Przekładamy do rondla a na patelni podsmażamy pokrojoną cebulę i czosnek, możemy odrobinę posolić by puściły sok. Gdy zmiękną dodajemy plasterki marchewki. Całość chwilę smażymy i przekładamy do rondla z mięsem. Zalewamy piwem, dodajemy skórkę z pomarańczy i dusimy na małym ogniu ok. 2 godzin. Po godzinie duszenia solimy gulasz do smaku. Sprawdzamy czy za bardzo nie wyparował płyn i ew. dolewamy wody.
Gotowe, mięciutkie mięso jeszcze raz doprawiamy papryka i pieprzem, podajemy z ulubioną kaszą, posypujemy odrobiną skórki pomarańczowej. Ja lubię i podaję z marynowanymi warzywami.

Komentarze

  1. dusiłam już wołowinę w winie, ale widzę, że czas na "morderstwo" w piwie ;)
    Też lubię gulasz własnie z kaszą gryczaną :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może kiedy mamy bezsenność nasz mózg produkuje najlepsze pomysły?! I po to te męczarnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja tak mam z tym budzeniem się już od dawna - dobry pomysł z myśleniem o tych prezentach;) obym zapamiętała następnym razem;) Uwielbiam wszelkie gulasze! mniam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda na sycące jesienne danko ;) polecam guinness do duszenia mięska ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. A my dziś mieliśmy danie z biedronki;) Przepis i produkty z promocji kuchni azjatyckiej: kurczak w papryce, curry z cebulą i mleczkiem kokosowym (w biedronce puszka mleczka 5,99 - nie wiedziałam, że jest takie pyszne!).
    Zamiast tradycyjnego ryżu mieliśmy kaszę jaglaną, dobre.
    Ale Twój gulasz też musimy popełnić.
    Pozdr.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji