Bułeczki z pieczarkami i suszonymi pomidorami oraz czekoladowy film

Na te bułeczki chrapkę miałam już od dawna. Kiedy zobaczyłam je u Liski zaintrygowało mnie połączenie suszonych pomidorów i pieczarek. Okazały się bardzo proste w przygotowaniu i smakowite tez baaardzo!!!
Przepis podaję za Liską, zapraszam na bułeczki  i zachęcam do obejrzenia filmu... a jakiego dowiecie się pod koniec posta :)


ciasto:
400 g mąki pszennej, u mnie typ 650
50 g mleka w proszku
200 ml wody
60 g miękkiego masła
1 łyżeczka soli
12 g świeżych drożdży plus łyżeczka cukru (u mnie bez cukru)
do posmarowania: jajko plus łyżka wody, rozbełtane
do posypania: mak i gruba sól morska
farsz:
300 g pieczarek
1 cebula
3 łyżki oleju
sól i pieprz do smaku
ok. 100 g zwykłych, dużych suszonych pomidorów, należy je drobno posiekać

Mąkę mieszamy z mlekiem w proszku i solą.
Drożdże rozpuszczamy w wodzie i dodajemy do mąki. Zagniatamy gladkie i sprężyste ciasto. Formujemy z niego kulę, przekładamy do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamydo wyrastania na ok. godzinę.

Pieczarki kroimy w plasterki. Cebulę obieramy i drobno siekamy.
Na patelni rozgrzewamy olej, wsypujemy cebulę i szklimy ją na małym ogniu przez ok. 10 minut. Dodajemy pieczarki. Dusimy je kolejne 15-20 minut. Przyprawiamy do smaku solą, pieprzem i dodajemy pomidory.
Ostudzić.

Z wyrośniętego ciasta formujemy płaskie placuszki, do każdego wkładamy łyżkę nadzienia, dokładnie zlepiamy. Układamy  na blasze wyłożonej papierem do pieczenia łączeniem do dołu. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrastania na ok. 40 minut.
W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 200 st C.
Bułeczki smarujemy jajkiem wymieszanym z łyżką wody i posypujemy czym tylko chcemy.
Wstawiamy do piekarnika i pieczemy ok. 25 minut.
Bułeczki powinny być wyraźnie rumiane.



A na deser wybieramy się z bliską nam osobą na wspaniały, ciepły i mega apetyczny film! 
Piszę tu o "Przepisie na miłość". Seans zafundowała nam KuchniaTv, zresztą jak wynikało z rozmów bileterów wszystkie osoby na sali akurat były tymi nagrodzonymi, i choć było ich tylko 12 świadomość ta była bardzo miłym połechtaniem. 
Wróćmy do filmu. Od początku mnie oczarował. Kolorystyką, muzyką a przede wszystkim prostym przekazem. Jest to film francuski więc porównywano go do "Amelii" ale mi się podobał bardziej. I ta czekolada!!! o mało nie dostałam ślinotoku... Jest to komedia romantyczna o dość tak naprawdę skomplikowanym uczuciu dwojga nadwrażliwców, którzy nie potrafią komunikować się z innymi osobami, nie radzą sobie ze swoimi natręctwami, emocjami a zakochują się w sobie i to w scenerii bajecznej bo jest nią Fabryka Czekolady. Komedia ta jest momentami naprawdę prze zabawna, chwilami rozczula, wszystko dzięki rewelacyjnie stworzonym postaciom głównych bohaterów. 
Zarówno ja jak i Małżon pozytywnie naładowani, zadowoleni, wracaliśmy późną porą, spacerując sobie przy okazji malowniczą ulicą Bednarską, nie ma jak wieczorne z górki na pazurki, i rozmawiając o tym jak fajnie byłoby umieć robić TAKIE czekoladki... film idealny na romantyczny wieczór we dwoje!!!

Komentarze

  1. No ja też mam na nie ochotę jak tak patrze na Twoje zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. schrupalabym te buleczki ze smakiem:) pycha:)

    OdpowiedzUsuń
  3. I mnie kiedyś urzekły te bułeczki. Co do filmu. Cieszę sie z Twojej ciepłej recenzji, bo idę na niego jutro. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. są naprawdę urodziwe!
    wyglądają niebiańsko!

    http://www.karmel-itka.blogspot.com
    http://www.slodkakarmel-itka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Bułeczki rewelacja, zwłaszcza to nadzienie, świetny pomysł na każdą porę dnia, doskonałe ''jak przyjdą goście":-)

    OdpowiedzUsuń
  6. rewelacyjne bułeczki, aż zrobiłam się głodna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Film oglądałam, jest super. Ostatnio w ogóle najbardziej podobają mi się filmy, w których jest wątek kulinarny. Pozdrawiam serdecznie - muffingirl

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji