Ziemniaczana pora

I nie o wykopkach mam zamiar pisać. Ostatnio jemy sporo ziemniaków, pod różna postacią. Wczoraj zrobiłam kopytka, tym razem nie pełnoziarniste a w weekend królowały ziemniaczki pieczone, nacinane i z parmezanem. 
Przepis na te ostatnie zaczerpnęłam z wydanej przed Rzeczpospolitą książki "Kuchnia Skandynawska. Podróże kulinarne."
Przypominam też o moim Candy. Zapraszam do zostawiania komentarzy tutaj.


2 kg dużych ziemniaków
2-3 łyżki rozpuszczonego masła
4 łyżeczki tartej bułki
4 łyżeczki startego parmezanu
liście laurowe
sól

Piekarnik nagrzewamy do 220 st.C. Ziemniaki obieramy i ścinamy z jednej strony tak żeby dobrze leżały. Kładziemy ziemniaki między drewnianymi pałeczkami i nacinamy na gęsto w poprzek na głębokość do pałeczek.
Folię aluminiowa smarujemy masłem i układamy ziemniaki.W jedno nacięcie każdego z nich wkładamy listek, solimy ziemniaki i wg mnie dobrze jest je odrobinę polać masłem lub oliwą.
Pieczemy ok 40 minut zmniejszając temperaturę do 200 st.C lub przykrywając folią aluminiową.
Po tym czasie ziemniaki wyjmujemy posypujemy mieszanką bułki i parmezanu i dopiekamy kolejne 10 minut.


Komentarze

  1. Ziemniaczki Hasselbacken! Już wiele razy planowałam je zrobić, ale brak mi cierpliwości, więc jak mają być pieczone ziemniaczki to najpierw je podgotowuję, a potem dopiekam w piekarniku, ale muszę się w końcu zdobyć na to.W końcu skoro pomysł jakiegośtam kucharza z jakiejśtam restauracji zyskał rangę narodowego przysmaku to coś w tym musi być ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji