Zamówieniowo i grzanki recyklingowe

Piekę dzisiaj od rana. Najlepsza przyjaciółka Blondaski kończy niebawem 3 latka i psiapsióła poprosiła mnie o kilka wypieków na imprezę rodzinną. Powstały Muffinki z wiśniami i czekoladą , Muffinki cappuccino z czekoladą a w piekarniku piecze się właśnie chleb.


W ferworze przygotowań do tych wypieków nie zaplanowałam na dzisiaj obiadu. W dodatku wczoraj był Dzień Babci i Dziadka. Odbyła się w przedszkolu akademia. Maluchy śpiewały i recytowały a ja miałam łzy w oczach. Niesamowite przeżycie. Wracałyśmy z Babcią autobusem. Rzadko babcia nas odwiedza więc Córcia szalała z radości i była rozpacz kiedy Małżon miał teściową odwieźć. Z tej też przyczyny nie zrobił żadnych zakupów i lodówka świeci nie tylko światełkiem...

Nastała sobota i obiadu brak. Postanowiłam zastosować recykling żywnościowy. 
Znalazłam starą i suchą bułkę, resztki cebuli, szynki i końcówki serów do tego po łyżce masła i oliwy, łyżka mleka i jajko, no i grzanki gotowe, ale po kolei.


RECYKLINGOWE GRZANKI

1 sucha bułka
kawałeki cebuli
plasterek szynki
kawałeczek sera cheddar do starcia
po łyżce masła i oliwy
łyżka mleka
jajko
szczypta przyprawy typu Gyros, sól, pieprz

Bułkę przekrawamy, jajko rozbełtujemy z mlekiem i przyprawami, i namaczamy w nim bułkę.
Cebule kroimy w talarki, ser trzemy na tarce.
Na patelni roztapiamy masło wraz z oliwą. Na malutkim ogniu podsmażamy cebulę. Kiedy zaczyna być zeszklona wkładamy na nią grzanki. Smażymy bułki aż się zrumienią, przewracamy na drugą stronę, nakładamy po pół plasterka szynki, posypujemy serem i pod przykryciem roztapiamy chwilkę. Podajemy z ketchupem lub innym ulubionym sosem.

Komentarze

  1. I to jest właśnie przykład na to, że jesteś doskonałą gospodynią, a pisząc nowocześnie menadżerką kuchni domowej:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Nieważny obiad w sytuacji, gdy mieliście tak miłe popołudnie. Mimo braków potrafiłaś wyczarować smakołyk.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji