Dzień pod znakiem pizzy

Blondyneczka obudziła się dzisiaj o 5ej rano. Niestety nie od razu miałam siłę do działania. Czytanie książeczek i układanie puzzli było dla mnie nie lada wyzwaniem. Udało mi się dojść do siebie ok 7.30 o dziwo bez kawy ani herbaty ostatnio tak częstych na moim stole.
Dzień był ponoć świąteczny ale ja tego tak nie odczułam. Małżon wywędrował do pracy a ja z córcią zaliczyłyśmy zmianę pościeli, pranie i spacer. Potem odwiedził nas Wujaszek. Na jego zamówienie wykonałam pizzę nr1. Była to wędlinowa wariacja z podwójnym serem na razowym cieście. Objedliśmy się w trójkę bo wyszła naprawdę pysznościowa.
Małżon dotarł do nas po 18ej i o tejże porze zaczęła rosnąć pizza nr2 czyli eksperyment ciastowy (przepis tradycyjny + jajko i mleko zamiast wody) z kombinacją wędlinowo-pieczarkową na wierzchu. Ta również udała się wyśmienicie i została pożarta przez moja połówkę prawie w całości. Do celów wypiekowych wykorzystałam piekarnik sąsiadki bo mój nadal jest lekko zaplastikowany.

PS> Dzwonił przed chwilą mój brat. Dotarł już do siebie, do domu ale po drodze napotkał na taką ulewę, że mu samochód zalało. Jak się okazało piwnice w bloku również... Mam nadzieję, że nie nadchodzi kolejna fala powodzi...

Komentarze

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji